Niezdrowa konkurencja

Między zmiennikami, konkurencja jest niezdrowa. W końcu to my opiekunowie gramy w jednej drużynie, a nie w dwóch, gramy do jednej bramki i stanowimy jeden team. W dniu w którym następuje zmiana rozmawiamy o wszystkich sprawach dotyczących pracy. Trzeba trzymać wspólny front, a dotyczy on zarówno rodziny niemieckiej, podopiecznych jak i firmy delegującej nas do pracy. Ja się nie wychylam przed szereg i z moim zmiennikiem ustalam najważniejsze rzeczy. Rzecz jasna w trakcie pobytu coś się może zmienić, stan zdrowia seniora może się zmienić, dlatego ważne jest szczegółowe omówienie zaistniałej sytuacji. Pracujecie w opiece, też radzę Wam tak robić. Zmiennik to nie rywal, zmiennik to nasz współpracownik i musimy zawsze razem współdziałać. Wówczas nasza Stella dobrze wygląda i człowiek z przyjemnością zawsze tam powraca.

Bieganie w opiece

Niektórzy biegają sobie dla formy będąc opiekunem lub opiekunką. I wiadomo, że trzeba wstać bardzo wcześnie, pobiegać sobie i czasami jeszcze w drodze powrotnej kupić chociażby gazetę w kiosku, bo tak to wstyd wejść do sklepu i być spoconym. Potem zaczyna się inne bieganie. Najpierw łazienka i prysznic, bieg do pokoju i przebranie się, a potem procedurka, czyli obudzenie naszego chorego, umycie go, a wcześniej szybkie przygotowanie śniadania i czasami także leków, co jest bardzo rzadkie, ale ktoś to musi robić. Później zazwyczaj jest bieg po zakupy i ciągle szybko. Przygotowanie obiadu, w międzyczasie jakieś pranie, czy sprzątanie i tak coś innego biegnie……..czas.

Wegańskie jedzenie

Bardzo lubię taką kiełbaskę z brokułem w plastrach. Trochę droga, ale dla mnie osobiście baaaardzo smaczna i praktycznie mogę ją wcinać prawie że codziennie. Zawsze na nią poluję, jak jest wyprzedaż, bo termin się kończy i mam okazję kupić ją taniej o jakieś 40%. Dla mnie to jest w porządku, a ja i tak ją wtrząchnę i brzuszek po całym dniu wcinania stopniowego jest zadowolony. Gorzej jest, kiedy my jadamy mięsko, a nasz chory jest wegetarianinem pomimo swojego wieku. No to wtedy mamy „kleineschen Problemchen”. My musimy poznać potrawy wegańskie po niemiecku i do tego jeszcze je wykonać. Nie jest to łatwe zadanie…

Pilot i my

Będąc opiekunem, to czasami mamy problemy z pilotem do telewizji. My chcemy bowiem obejrzeć chociaż 1 program na dzień, a tu nam pilota zabiera albo podopieczny, albo ktoś z rodziny, bo np. chcą zobaczyć przez pół dnia Karnewal, albo jakiś mecz, czy jakiś inny program informacyjny, czy rozrywkowy dla nich. Można z tym wszystkim zwariować kiedy nie ma się w swoim pokoju telewizora i dostępu do anteny, czy komputera. Człowiek już teraz jest nauczony wizji i fonii. Różnica tylko jest taka, że jak nie mamy żadnego dostępu do informacji (gazeta, radio, telewizja) to jak mamy funkcjonować? Tak po prostu w tym wieku już się nie da.

Magia Świąt

Wiadomo, że powoli szykujemy się do Świąt Bożego Narodzenia i szukamy prezentów nie tylko dla naszej rodziny, ale także dla naszego podopiecznego i małe drobiazgi dla jego lub jej rodziny. Najgorzej jest dostosować to wszystko pod punkt widzenia. Każdy przecież ma swój charakter i upodobania. Warto jest poobserwować i słuchać, co każdy chciałby mieć i trafić. Na to mamy cały listopad i połowę grudnia, żeby coś wymyslić i postarać się albo coś samemu wykonać, albo kupić. Najgorsze dla nas jest to, kiedy nie możemy być z naszymi bliskimi, tylko opiekować się ładne parę kilometrów od domu kimś dla nas obcym. Trzeba przeżyć, żeby wiedzieć.

Śniadanie na dobry

Nie każdy jada śniadanie na godzinę. Czasami my jadamy wcześniej, by potem przygotować posiłek dla naszego podopiecznego. Zdarzało mi się jeść wspólnie łącznie z pielęgniarzem, który zawsze prosił o kawę i naprawdę było wesoło. `Jeść w trójkę i rozmawiać w dwóch językach bywa zabawne. Podopieczny sobie spokojnie wcinał, a my mogliśmy porozmawiać o opiece i o prywatnych sprawach, czy wspomnieniach z lat młodych. Dla mnie to było wesoło i miło zarazem, bo człowiek czuł się po trochu jak w domu i zupełnie nie przeszkadzało, że jest się za granicą. Tak chyba powinna wyglądać opieka i solidna współpraca w Niemczech. Wszystkim tego życzę.

Kobieta i co dalej?

Poznajemy kobietę przez przypadek. Zaczynamy ją podrywać i patrzymy co dalej? W przypadku opiekunki, to zawsze jest ryzyko i trzeba uważać z kim się spotykamy? Zdarza nam się, że po np. pielęgniarkę dzwonić, to nam się trafia zupełnie kto inny. I zaczyna się podryw. Przyjdzie nagle jakiś facet z Pflegedienst i miesza. No zrobi, co trzeba, ale przy tym podryw jest i widać to ewidentnie. Jak się wtedy zachować? Po prostu być normalnym i nie poddawać się zalotom. Można trochę poflirtować, ale się nie angażować, bo trochę możemy pogrzeszyć, a tu się okazuje, że facet ma żonę i dzieci i tylko nas podpuszcza…

Imprezki i opieka

Każdy chce trochę się zabawić po pracy w opiece i jest możliwość, bo jesteśmy w Niemczech. Co prawda trochę inaczej, ale młode pracownice to wiadomo, chcą wyskoczyć albo na kawę z koleżanką po fachu, albo wieczorem, jeśli mają taka możliwość. Tylko rano trzeba wstać do pracy. Ja miałam tez taką propozycję pójścia z pielęgniarzem, by uczyć się salsy i rumby. W sumie nie było to takie złe, ale musiałam odmówić, bo chociaż mogłam wieczorem wyjść, to jednak trochę się bałam. Najgorsze było to, że szkoła była ulicę dalej, to coś mi podpowiadało, żeby nie ruszać się z miejsca i ewentualnie uczyć się inaczej. W końcu mamy neta, a le także musimy uważać.

Opieka a ciąża

Tak jakoś głupkowato czasami się zdarza, że wyjeżdżając do pracy, jako kobiety jesteśmy w ciąży. Na początku to test kupiony w aptece, a potem strach, jak wrócimy do domu? Początek jest wiadomy i jak tutaj wytłumaczyć podopiecznemu, że co chwilę biegamy wymiotować i w zasadzie powinnyśmy się ewakuować do domu, bo oni się denerwują i my także, ale jak zawsze kobieta musi sobie radzić i mieć siłę, by przywieźć pieniążki do domu,a także przecież dla przyszłego maluszka przygotować całą wyprawkę, ale żeby było to możliwe, to pracujemy, zaciskamy zęby i walczymy pod strachem. Ciekawa jestem, ile takich kobiet było na Stelli?

Bingo nach Lotto

Takie jest popularne powiedzenie w Niemczech. My też idąc na spacer możemy sobie kupić kupon, tylko co jak wygramy? Po prostu oglądać losowanie i od razu się wie. Zasady są praktycznie, jak u nas, ale tam mają dodatkowy numer pod spodem. Teraz mamy w Polsce coś podobnego. Ale pracując jako opiekunka spotkałam się z taką wygraną i powiem, że było fajnie na to patrzeć. Kobieta wygrała dużą sumę pieniędzy, a potem ją widzę w nowym autku kursującą po mieście. Przyznam szczerze, że fajny widoczek to był. Sama byłam zadowolona, że jej się tak udało i dobrze zainwestowała kwotę. Oj niektórzy mają farta…