Opieka a choroba

Jesteśmy chorzy, ale za wszelką cenę chcemy pracować. Jest to ciężki kawałek chleba w Niemczech, bo nikt nie bawi się w takie tam różne i chce mieć człowieka do opieki nad starszą osobą. Ale dla mnie jest to niezrozumiałe i myślę, że trzeba być bardzo twardym człowieczkiem, by tak być zdesperowanym i starać się jak można, by walczyć o swoje i na końcu wygrać. Zastanawiam się tylko, jak ludzie są tak zdesperowani, by sięgać tego, czego w zasadzie nie powinni, a robić to (jako opiekuni), co czasami dla nich bywa bardzo ryzykowne. Naprawdę boję się o takich ludzi i ciągle myślę, czy dadzą radę?

Chrupki a Niemcy

W Niemczech na śniadanie zazwyczaj jada się tosta z marmoladą. Rzadko Niemcy jedzą np. chrupki z mlekiem. Wiadomo, że dla nas, opiekunek, najlepiej by było (i najłatwiej) zalać płatki, bądź chrupki i mieć święty spokój niż przygotować kanapki i do tego jeszcze jakieś owoce i warzywa typu: ogórki, pomidor, rzodkiewka i takie tam. Dla mnie osobiście to nie jest problem, bo spokojnie zrobię to śniadanie, ale czasami chciałabym sobie takie „chrupkowe” śniadanko wtrząchnąć i mieć energię na cały dzień. Niestety nie zawsze się to udaje. Często nawet podczas zakupów zapominam o tym i nie zawsze moje chrupki pozostają na regale w markecie nadal…

Cyrk i życie

Cyrk kojarzy nam się jako występ pod dachem jakiegoś namiotu i oglądamy wtedy woltyżerkę, jakieś konie, lwy lub klaunów. Ja osobiście nie lubię cyrku. Kojarzy mi się zawsze ze smrodem słoni lub koni. Lecz są pasjonaci i każdą chwilę poświęcają, by to zobaczyć. Najsławniejszy cyrk to „Cyrk Zalewski”. Oglądałam kilka razy w telewizji programy w ich wykonaniu i wtedy mi się podobało.

Ale są inne cyrki także w życiu w PL-u i Niemczech. Czasami się zdarzają np. w markecie i zastanawiamy się, czy to prawda, czy ktoś nas chce rozśmieszyć. Albo w urzędzie, gdzie my składamy grzecznie papiery, a urzędnik traktuje nas jak zło konieczne. I to jest najlepszy cyrk, jaki można sobie zafundować!

Urządzenia domowe

Żeby nie było, iż nasze sprzęty domowe są takie fajne, bo nam pasują, ale ja zawsze uważam, by nic się nie stało z prądem. Pewnie ktoś mi powie, że na instalacji aluminiowej poleci wszystko, jak leci. No co? Kupimy czajnik bezprzewodowy i poleci nam: pralka, lodówka, telewizor i przy okazji korki. Oczywiście sąsiedzi będą myśleli, że chyba do nas przyleciało UFO, bo takie iskry lecą, że chyba jest „Spotkanie trzeciego stopnia”, bo iskrzy praktycznie w całej okolicy. Więc opiekujcie się się instalacją, bo nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć? Wtedy to tylko możecie zaśpiewać:” Ja ja ja Coco Jumbo, ja ja ja”. Ale jaja…

Wycieczka w Polskę

Wycieczki dla uczniów są popularnym wypadem w szkole.  Tylko wychowawca i dodatkowy opiekun mają nie lada zadanie, ponieważ muszą zapewnić i bezpieczeństwo i edukację naszych pociech. Tylko my możemy zapewnić im taka wiedzę z własnego doświadczenia, ale może nam tego trochę zabraknąć. No bo jak wyjaśnić, że sól pochodzi z solniczki, a nie z Wieliczki? Lub wycieczka do Krakowa i znowu: Tutaj jest Kościół Wariacki, miejsce, gdzie można kupić sukienki. Za chwilę będzie takie coś, że także Jurand jest ze Spychacza, a Zbyszko jest od Bogdana. Jak tutaj nauczać z taką „poważną” wiedzą? Nie można dzieciaków uczyć, jeśli się nie ma takiej wiedzy…

Osoby starsze

Jak zmywają po obiedzie osoby starsze? Ty opiekunka znikaj z kuchni, ja sobie umyję, tylko nie zalewaj talerza, bo cały jest  w tłuszczu i brudzi się pod spodem. No takie słowa się słyszy i człowiek normalnie wychodzi z siebie (z kuchni też) i staje obok. No kurczę, ja się tu cieszę, że senior sobie momentami sam radzi, a tutaj człowieku jesteś oficjalnie w pracy, a nieoficjalnie, jako zło konieczne i bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze.

W sumie potem po cichu zmywam, bo talerz się nie nadaje do ponownego użycia. No i tak sobie pewnie niejedna nawet gospodyni w domu pracuje.

Nasze chłopy kochane

Nie wiadomo mi, czy są chłopy opiekujące się swoimi żonami, czy partnerkami, ale wiem po własnym doświadczeniu, że dalej są w życiu używane standardy, które określili nasi dziadkowie i rodzice potem. To takie dla nas, kobiet jest niestety wkurzające. No bo jak powiedzieć jedną rzecz chłopu i ledwie ją pamięta?

Kiedyś na ten temat rozmawiałam z moim partnerem i powiedziałam mu, że facet wykonuje tylko jedno polecenie od swojej kobiety i się nie zgodził z moim zdaniem. Potem prosiłam, by poszedł do sklepu i kupił mi chleb, a sobie piwo. No i udowodnione. Piwo kupił, a chleba niestety nie. No i jak tu wierzyć naszym chłopom kochanym?

Głupota ludzka

Są ludzie, którzy swoją głupotą normalnie zadziwiają. Naprawdę, jak Bozię kocham. No bo jak można kupować w sklepie jogurt, jak naprawdę chciało się kupić twarożek, albo wrzuca się plastikowe butelki do kontenera na szkło, lub się sprząta na Stelli, choć już zmienniczka-opiekunka już pięknie wyświeciła cały dom, czy tam mieszkanie?

To jest chyba temat, nad którym trzeba pomyśleć i głęboko się zastanowić, o co w tym wszystkim chodzi, no nie? Przecież ludzie często tak się zachowują i myślą, że robią dobrze. Kwestia obserwacji i pomocy z naszej strony chyba będzie dobra, bo coś tam można doradzić lub na miejscu pomóc. Ja tak sobie rozważam, ale dalej mnie to zadziwia…

Kręci mnie…

No właśnie, kręciła mnie opieka w Niemczech. Przeżyłam różne przygody i jakoś się chyba udało. Np. moja zmienniczka nie umiała za dobrze mówić po niemiecku (chociaż ja i tak poliglotką nie jestem), ale radziła sobie bardzo dla mnie śmiesznie, no bo iść po pieczonego kurczaka i poprosić o „Koko” to już naprawdę dla mnie bardzo zabawne. Są jednak opiekunki, które nie znają języka, a jednak desperacko pchają się na Stellę.

Raz nawet nieumiejącej tłumaczyłam, co ma robić na miejscu, bo akurat była przerwa w podróży busem i praktycznie dostałabym pracę od ręki, bo syn podopiecznego mi to zaproponował. Niestety nie mogłam, już jechałam w inne miejsce, ale to było fajne no i nie mogłam wpakować się na miejsce koleżanki….

Leki na Stelli

Podawanie lekarstw, jako opiekunowi, to niestety nie specjalnie dobry pomysł, bo może się to czasami nieciekawie skończyć. Leki musi zawsze podać ktoś z Pflegedienst lub powinny być poszykowane przez nich i za zezwoleniem firmy, którzy je szykują lub wsólnie poszykowane, albo odbierane też od pielęgniarek w formie zalakowanych tabletek w folii i tylko podać. Ja się zetknęłam z tą ostatnią formą podawania i tylko do obiadu. Resztę podawali pielęgniarze rano i wieczorem. Na początku trochę się bałam, ale wiadomo, apteka przygotowała tzw. „gotowce”, czyli taką taśmę zapakowanych już leków i było dla mnie to świetnym rozwiązaniem, a nie siedzenie z pielęgniarką raz w tygodniu i pilnowanie we dwójkę, czy mamy wszystko posegregowane.