Jak ktoś umiera

Bywa i tak, że podopieczny umiera. Jak ktoś umiera zawsze są jakieś emocje. Teoretycznie to tylko nasz praca, ale jednak czasami się zżywamy z człowiekiem i ciężko tak obojętnie obok przejść. Czy uczestniczyć w pogrzebie, ciężko tutaj powiedzieć, sami musicie sobie odpowiedzieć na to pytanie. U mnie tak było, że raz pojechałem na pogrzeb mojego podopiecznego do Niemiec, choć akurat miałem urlop w Polsce. Innym razem tego nie zrobiłem, miałem akurat propozycję nowej pracy i uznałem, że pierwsza jest praca, a potem obowiązek i pogrzeb. Każdy zrobi jak uważa. Obowiązku nie ma, firma też nie zapłaci, a rodzina może, choć nie musi. Szkoda tylko, że staruszkowie umierają. Trochę stresu jest z tym związane, zawsze to początek nowej pracy i nie wiadomo jak to będzie. Najlepiej by było, aby ludzie żyli wiecznie i aby nam się opiekunom w Niemczech się super pracowało.

Zarabianie na blogu

Jeszcze nie, ale zastanawiam się jak zarobić na tym blogu. Temat Niemcy opieka jest bardzo na czasie. Wystarczy spojrzeć w wyszukiwarkę ile firm z Polski zamieszcza swoje płatne ogłoszenia. Pewnie warto by było coś uszczknąć z tego wielkiego tortu. Oczywiście nie liczę na miliony, ważne, żeby koszty ponoszone się jakoś zwróciły. Może przystąpię do systemu reklamowego, a może sam taki system reklamowy stworzę? Wszystko się okaże w najbliższym czasie. Zachęcam inne opiekunki i opiekunów do stworzenia innych blogów. Zapewne będąc w Niemczech macie chwilę wolnego, aby napisać kilka słów. Możecie przecież pisać o swoim życiu w Niemczech. Znacie te tematy, nie będzie Wam trudno. Macie pytania odnośnie prowadzenia bloga, chętnie odpowiem i podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Ważne jest jedno systematyczność w dodawaniu wpisów.

Blog po niemiecku

Chciałbym się Wam pochwalić swoim blogiem odnośnie opieki w języku niemieckim http://www.betreuerauspolen.de/. Blog piszę już od pewnego czasu i jest przeznaczony dla odbiorców w Niemczech. Oczywiście pewne rzeczy zapożyczam z tego miejsca, czasami jednak piszę go pod niemieckiego odbiorcę, niemiecką rodzinę. Zapytacie się, czy pisać bloga po niemiecku jest łatwą rzeczą? Za łatwo nie jest, korzystam z translatora, czasami piszę bez. Potem wspólnie z podopiecznym przeglądamy to co napisałem. Taka kooperacja się przydaje, pozwala mi na wychwycenie błędów. Nie przejmuję się zresztą specjalnie błędami, wiem, że one są. Blog ma być autentyczny, a nie sztuczny. Przecież wiadomo, że opiekun, opiekunka w Niemczech nie posługuje się językiem niemiecki w stopniu bezbłędnym. Uważam, że błędy nadają blogowi wiarygodność. Z tego co widzę jest to jedyny blog pisany przez opiekuna po niemiecku. Oczywiście w tym celu zarejestrowałem domenę z końcówką de, ale to w dzisiejszych czasach nie jest żadnym problemem. Zachęcam do pisania bloga po niemiecku, może to być też dla Was też forma nauki.

Rywalizacja pomiędzy opiekunkami

Nie ma nic gorszego niż rywalizacja pomiędzy opiekunkami. To do niczego dobrego nie prowadzi. Pamiętajmy w opiece to jest ważne, żeby był spokój, żeby ten spokój mieli podopieczni jak i opiekunowie. Dla mnie coś takiego jak rywalizacja nie istnieje, nie ma gorszego czy lepszego opiekuna. Zawsze rozmawiam z moim zmiennikiem i staram się wspólnie ustalać to co będziemy robili. W dniu, w którym się zmieniamy rozmawiamy o tym co nowego i jaką politykę na Stelli będziemy prowadzić. Jak na razie wszystko gra i buczy i nie ma pomiędzy nami żadnych zgrzytów. Byle tak dalej, a z życia wiem, że nie zawsze jest tak różowo. Opiekunki potrafią być zazdrosne o wszystko i potrafią robić na złość swoim zmienniczkom. Pamiętajcie gracie do jednej brami i nie jesteście drużyną przeciwną. Tą sentencją bym zakończył powyższy artykuł. Zgadzacie się, czy nie zawsze możecie coś dopowiedzieć.

Niemcy szukają opiekunek

Wiem co mówię, Niemcy szukają opiekunek dla swoich seniorów. Coraz ciężej jest o wykwalifikowaną osobę, która wie jak wykonać dobrze swoją pracę. Do napisania tego artykułu skłonił mnie program w telewizji niemieckiej, w którym omawiano problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych opiekunów do domu starców. Sytuacja wygląda czasami dramatycznie. Do pracy ze starszymi ludźmi brakuje ludzi. W Niemczech zawód opiekuna nie cieszy się specjalnym powodzeniem. Zarobki nie są atrakcyjne, a praca nie należy do najwdzięczniejszych. Niektórzy widzą rozwiązanie w zatrudnieniu opiekunów ze wschodu. Zastanawiam się tylko nad tym, czy znajdą się tacy, którzy będą władali bardzo dobrze językiem niemieckim i będzie im się chciało uzyskać odpowiednie kwalifikacje (nie myślę tutaj o opiekunkach domowych). Pozostaje Niemcom szukać opiekunek gdzie indziej, są przecież kraje biedniejsze niż Polska, może właśnie osoby z tych krajów znajdą zatrudnienie w niemieckich domach starców.

Przebywanie razem z podopiecznym

Na czym polega opieka w Niemczech? Czasami naszym głównym zajęciem jest przebywanie razem z podopiecznym. Oczywiście inne rzeczy też są ważne, ale właśnie bycie z kimś to podstawa naszej pracy. Na czym polega takie przebywanie? Na towarzyszeniu komuś w jego życiu. Czasami tak bywa, że podopieczny nie ma rodziny, rodzina daleko mieszka, lub po prostu nie ma czasu. Wówczas to właśnie opiekun, opiekunka zastępuje te najbliższe osoby. Oczywiście wymagana jest tutaj bardzo dobra znajomość języka. Musimy z podopiecznym porozmawiać, wysłuchać go, możemy także przedstawić swój punkt widzenia. Zwykle tak bywa, że po pewnym czasie wiemy więcej niż sam podopieczny. Nie wiem, czy to jest dobre, ale z doświadczenia wiem, że sprawy rodzinne też zaczynają nas wciągać. Pewnie by było czasami lepiej stać obok i nie reagować, tylko czy można stać z boku i udawać, że mnie to wszystko nie obchodzi? Ja tak nie mogę, w końcu na Stelli jestem i ten dom staje się wówczas moim domem.

Czas wolny w opiece

Jak to jest z czasem wolnym opiekuna, opiekunki w Niemczech? W moim przypadku zawsze staram się być elastycznym i dogaduję się z podopiecznym i rodziną. Takie rozwiązanie wydaje mi się najwłaściwszym. Na tą chwilę spotykam się ze zrozumieniem i jakoś się dogaduję. Nie ma tutaj jakiś sztywnych reguł, staram się jednak wyegzekwować moją codzienną 2 godzinną przerwę poobiednią, to dla mnie to świętość. Co do całego dnia wolnego, to sytuacja nie wygląda już tak różowo. Niestety nikt nie przyjdzie na cały dzień i mnie nie zastąpi, taka specyfika pracy. Muszę mieć jednak wgląd na to co się dzieje u nas, a starsza osoba sama, może to być przecież katastrofa. Pewnie opiekunki, które tak jak ja siedzą gdzieś na Stelli wiedzą o czym mówię, bez nas opiekunów starsi ludzie mają problemy z samodzielnym funkcjonowaniem. Powracając do czasu wolnego, przynajmniej w moim przypadku nie jest źle, noce przespane, przerwa poobiednia i do tego wolny czas, który sobie wygospodaruję. Zresztą senior też musi mieć swoje prywatne życie i nie można z butami wchodzić, tam gdzie nas nie potrzebują. Ja jestem zadowolony z tego co mam. Zauważyłem, że podstawą jest rozmowa, oczywiście żeby rozmawiać, trzeba znać język niemiecki. Jeżeli już się zna ten język w miarę komunikatywnie życie opiekuna jest znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze.

Zawód opiekunka ludzi starszych w Niemczech

Jestem opiekunem w Niemczech, ale częściej ten zawód wykonują opiekunki. Należę do tych nielicznych rodzynków, którzy wyjeżdżają do Niemiec i pracują w opiece. Czy ten zawód to zawód dla faceta? Dlaczego nie, ja już się od dawna przyzwyczaiłem i nie widzę w tym nic dziwnego. Obojętne mi jest, czy opiekuję się kobietą czy też mężczyzną. Zresztą miałem różne zlecenia i dotyczyły one starszych panów jak i pań. Z tego co zauważyłem coraz więcej panów jedzie do Niemiec do pracy w tym zawodzie, okazuje się, że zawód opiekunka ludzi starszych w Niemczech to nie tylko zawód dla pań, panowie też tutaj są. Zauważyłem jedną rzecz, kiedyś w kwestionariuszach pojawiało się słowo opiekunka, dzisiaj tego już tego nie widzę. Widocznie zaczęto zauważać też nas panów, Panowie opiekunowie, jesteście tutaj, dajcie znać, co u Was słychać?

Dlaczego pracuję w opiece

Dlaczego to właśnie ja pracuję w Niemczech w opiece, odpowiem Wam dlaczego? Coś tam w życiu nie wyszło i musiałem znaleźć jakiś sposób na dalsze życie. Większość opiekunów i opiekunek w Niemczech tak właśnie zaczynało i pracę i wyjechało na pierwsze zlecenie. Miało to w założeniu trwać krótko, niestety z kilku miesięcy zrobiło się kilka lat i tak to zostało. Czy jestem zadowolony, tak i nie. Zadowolony w miarę z pieniędzy, które zarabiam, nie z tego, że moje życie prywatne legło w gruzach. Jak długo tak będzie, tego nie wiem, staram się jednak mieć jakiś kontakt z „polską rzeczywistością”. Planuję jakieś zmiany, ciekawe, czy uda mi się wrócić do Polski i zarabiać uczciwe pieniądze. Wiadomo, przebywając w Niemczech i będąc opiekunem ludzi starszych wypadamy z polskiego rynku pracy, przecież nie zostaniemy opiekunem w Polsce, są za duże dysproporcje finansowe. Opiekun w Polsce zarabia mało, nawet bardzo mało i nie sposób jest z tych pieniędzy wyżyć. Mój zawód to przecież nie opiekun, mam go, ale czy mam szansę powrócić do tego co robiłem? Raczej odrzucam taką możliwość, do tej samej rzeki przecież dwa razy się nie wchodzi.

Ryzyko pracy na czarno w opiece

Czy praca na czarno w opiece obarczona jest jakimś ryzykiem? Największe ryzyko to brak wypłaty. W internecie krążą historie dotyczące pracy bez umowy, a potem częściowego lub całkowitego braku wynagrodzenia. Pamiętajmy, że pracując na czarno, bez żadnej umowy, nie mamy żadnych dowodów na to, że w ogóle gdzieś pracowaliśmy. To tylko od dobrej woli zleceniodawcy zależy to czy dostaniemy wynagrodzenie czy też nie. Według mnie nie warto takiego ryzyka podejmować i lepiej mieć jakąś umowę i współpracować z którąś firm świadczącą usługi opieki w Niemiec. Czasami dla tych kilku stów nie warto się narażać. Ja przynajmniej mam taką filozofię i jak dotychczas dobrze na tym wychodzę. Oczywiście może się też tak zdarzyć, że współpracując z którąś z firm nie dostaniemy też wypłaty, choć mamy papiery i pracujemy legalnie, jednak takie przypadki są bardzo rzadkie. Macie na ten temat jakieś doświadczenie, może napiszecie o tym co słyszeliście lub co Was spotkało?