Senior w szpitalu

Nareszcie trochę odpoczynku, senior jest w szpitalu. Można trochę odpocząć i naładować akumulatory. Firma płaci, obojętne jest to, czy podopieczny jest w domu, czy też leży w szpitalu. Obowiązków mam znacznie mniej, mogę zająć się swoimi sprawami. Już czasami z nudów nie wiem co robić całe szczęście, że mam tutaj internet i mogę ze znajomymi pogadać. Zapełnia mi to trochę czas, inaczej bym z nudów umarł. Senior w szpitalu, od razu Pflegedienst zabrało swoje notatki odnośnie pacjenta. Przyjdzie z powrotem do domu, książkę znowu przywiozą. Raz na kilka dni odwiedzam swojego podopiecznego, jednocześnie zwracam uwagę, żeby nie załapać w szpitalu jakiegoś bakcyla. Widzicie jak jest w opiece w Niemczech, człowiek też ma czasami małego luza.

Podawanie tabletek w opiece

Zastanawiacie się zapewne to jest z podawaniem tabletek w opiece w Niemczech? Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika jedna rzecz. Nie wolno opiekunowi szykować tabletek. Tym zajmuje się bezwzględnie Pflegedienst, nie wykonuje tego opiekunka czy opiekun. Oczywiście może to wykonywać senior, ale na pewno nie opiekunka czy opiekun. Warto wiedzieć o tym, aby nie narazić się na jakieś konsekwencje prawne. Z mojego doświadczenia wiem, że czasami błędy się zdarzają i lepiej nie być odpowiedzialnym za nie. Co do podawaniu leków to lepiej tego też nie robić. Od początku zaznaczyć, że te czynności powinien wykonywać Pflegedienst. Oczywiście znając życie zdarzają się różne naciski rodziny, ale pamiętajcie, w razie pomyłki to Wy jesteście za to odpowiedzialni! Tutaj gdzie jestem obecnie za tabletki w całości jest odpowiedzialny Pflegedienst, również za podanie i taka sytuacja jest najbardziej komfortowa.

Zwierzak w domu u seniora

Tak niewinnie brzmi, zwierzak w domu u seniora. Jednak niektóre zwierzęta potrafią nieźle nabałaganić i przyjmując takie zlecenie trzeba się liczyć z tym, że będziemy mieli znacznie więcej pracy podczas utrzymania porządku. Nie dajcie się nabrać na słodko brzmiące słówka, piesek lub kotek w domu. To są obowiązki i trzeba sobie z tego zdać sprawę. Nie sądziłem, że taki kotek potrafi tyle nabrudzić, gdzieś w kącie nasikać, zrobić na środku kupę. Taka jest codzienność opiekuna w Niemczech. Czasami mam wrażenie, że moja opieka sprowadza się nie tylko do seniorów, ale do ich zwierzaków. Może rybki tyle nie bałaganią, psy i koty to brudne zwierzaki i trzeba o tym pamiętać przed podpisaniem umowy. Jak mówią mądry Polak po szkodzie, teraz mi przyszło narzekać i sprzątać po zwierzakach.

Kto zarabia najwięcej w opiece

Jak myślicie, kto zarabia najwięcej w opiece w Niemczech? Mam spore doświadczenie w tym względzie i wydaje mi się, że język to podstawa i firmy proponują stawki w oparciu o znajomość języka niemieckiego opiekunki czy opiekuna. Inne rzeczy nie mają praktycznie znaczenia. Co z tego, że się ma papiery w Polsce, różne kursy, które podniosły nasze kwalifikacje, jeżeli nie potrafimy się z seniorem niemieckim porozumieć. Dlatego, chcecie dobrze zarabiać, uczcie się języka, rozmawiajcie dużo z podopiecznym, słuchajcie niemieckiej telewizji. Po jakimś czasie język niemiecki stanie się zrozumiały i zaczniecie więcej zarabiać. Ja też nie sądziłem, że opanuję ten język, ale jakoś poszło i dzisiaj nawet piszę w tym języku. Polak opiekun przecież potrafi.

Alkohol w opiece

Można pić, czy też nie, jaki macie stosunek do alkoholu w opiece? Nie da się ukryć, że sytuacja sprzyja spożywaniu alkoholu. Wiadomo stres i wszystkie temu pochodne rzeczy, trzeba się jakoś odstresować. W końcu nie pracujemy 24 godziny na dobę, a w chwilach wolnych naszej od pracy chyba nam wolno wypić piwo? Ja jestem też tego zdania, nie popieram pijaństwa w pracy, w pracy powinniśmy być trzeźwi i wiedzieć co robimy. Zataczająca się opiekunka nie jest do zaakceptowania, w końcu pod naszą opieką mamy starszych czasami bezbronnych ludzi, którzy są w większości od nas uzależnieni. Nie mówię pijcie, zachowajcie umiar, tak, żeby wszyscy byli zadowoleni, a do Was nie przylgnęło miano nałogowego alkoholika czy alkoholiczki. Tak właśnie alkoholiczki, bo wydaje mi się, że to właśnie w większości to panie mają problemy z alkoholem podczas pracy w Niemczech.

Jadę samochodem należącym do Niemca

W Niemczech okazuje się, że nie jest jak w Polsce. Mamy różne rodzaje ubezpieczeń samochodu i podczas pracy w opiece i jazdy samochodem zarejestrowanym w Niemczech warto zwrócić uwagę, jakie ubezpieczenie to auto posiada. W ramach oszczędności czasami bywa, że jest ubezpieczone jak jedzie tylko właściciel, wówczas lepiej nie jeździć takim samochodem, po co narażać się na nieprzyjemności . Wiadomo, Niemcy oszczędzają, nawet na takich rzeczach i może być, że nawet nieświadomie nie poinformowali nas o tym, że ubezpieczenie nie obejmuje obcych osób. Ja zawsze sprawdzam i pytam się, nigdy nie można ot tak wsiadać i jechać, bo może przecież się to źle skończyć. Wam też radzę tak robić, w końcu jazda nieubezpieczonym samochodem nic dobrego nam nie przyniesie. Dla nas stres i w razie wypadku czy kontroli bez wątpienia konsekwencje finansowe i prawne.

Jak ktoś umiera

Bywa i tak, że podopieczny umiera. Jak ktoś umiera zawsze są jakieś emocje. Teoretycznie to tylko nasz praca, ale jednak czasami się zżywamy z człowiekiem i ciężko tak obojętnie obok przejść. Czy uczestniczyć w pogrzebie, ciężko tutaj powiedzieć, sami musicie sobie odpowiedzieć na to pytanie. U mnie tak było, że raz pojechałem na pogrzeb mojego podopiecznego do Niemiec, choć akurat miałem urlop w Polsce. Innym razem tego nie zrobiłem, miałem akurat propozycję nowej pracy i uznałem, że pierwsza jest praca, a potem obowiązek i pogrzeb. Każdy zrobi jak uważa. Obowiązku nie ma, firma też nie zapłaci, a rodzina może, choć nie musi. Szkoda tylko, że staruszkowie umierają. Trochę stresu jest z tym związane, zawsze to początek nowej pracy i nie wiadomo jak to będzie. Najlepiej by było, aby ludzie żyli wiecznie i aby nam się opiekunom w Niemczech się super pracowało.

Zarabianie na blogu

Jeszcze nie, ale zastanawiam się jak zarobić na tym blogu. Temat Niemcy opieka jest bardzo na czasie. Wystarczy spojrzeć w wyszukiwarkę ile firm z Polski zamieszcza swoje płatne ogłoszenia. Pewnie warto by było coś uszczknąć z tego wielkiego tortu. Oczywiście nie liczę na miliony, ważne, żeby koszty ponoszone się jakoś zwróciły. Może przystąpię do systemu reklamowego, a może sam taki system reklamowy stworzę? Wszystko się okaże w najbliższym czasie. Zachęcam inne opiekunki i opiekunów do stworzenia innych blogów. Zapewne będąc w Niemczech macie chwilę wolnego, aby napisać kilka słów. Możecie przecież pisać o swoim życiu w Niemczech. Znacie te tematy, nie będzie Wam trudno. Macie pytania odnośnie prowadzenia bloga, chętnie odpowiem i podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Ważne jest jedno systematyczność w dodawaniu wpisów.

Blog po niemiecku

Chciałbym się Wam pochwalić swoim blogiem odnośnie opieki w języku niemieckim http://www.betreuerauspolen.de/. Blog piszę już od pewnego czasu i jest przeznaczony dla odbiorców w Niemczech. Oczywiście pewne rzeczy zapożyczam z tego miejsca, czasami jednak piszę go pod niemieckiego odbiorcę, niemiecką rodzinę. Zapytacie się, czy pisać bloga po niemiecku jest łatwą rzeczą? Za łatwo nie jest, korzystam z translatora, czasami piszę bez. Potem wspólnie z podopiecznym przeglądamy to co napisałem. Taka kooperacja się przydaje, pozwala mi na wychwycenie błędów. Nie przejmuję się zresztą specjalnie błędami, wiem, że one są. Blog ma być autentyczny, a nie sztuczny. Przecież wiadomo, że opiekun, opiekunka w Niemczech nie posługuje się językiem niemiecki w stopniu bezbłędnym. Uważam, że błędy nadają blogowi wiarygodność. Z tego co widzę jest to jedyny blog pisany przez opiekuna po niemiecku. Oczywiście w tym celu zarejestrowałem domenę z końcówką de, ale to w dzisiejszych czasach nie jest żadnym problemem. Zachęcam do pisania bloga po niemiecku, może to być też dla Was też forma nauki.

Rywalizacja pomiędzy opiekunkami

Nie ma nic gorszego niż rywalizacja pomiędzy opiekunkami. To do niczego dobrego nie prowadzi. Pamiętajmy w opiece to jest ważne, żeby był spokój, żeby ten spokój mieli podopieczni jak i opiekunowie. Dla mnie coś takiego jak rywalizacja nie istnieje, nie ma gorszego czy lepszego opiekuna. Zawsze rozmawiam z moim zmiennikiem i staram się wspólnie ustalać to co będziemy robili. W dniu, w którym się zmieniamy rozmawiamy o tym co nowego i jaką politykę na Stelli będziemy prowadzić. Jak na razie wszystko gra i buczy i nie ma pomiędzy nami żadnych zgrzytów. Byle tak dalej, a z życia wiem, że nie zawsze jest tak różowo. Opiekunki potrafią być zazdrosne o wszystko i potrafią robić na złość swoim zmienniczkom. Pamiętajcie gracie do jednej brami i nie jesteście drużyną przeciwną. Tą sentencją bym zakończył powyższy artykuł. Zgadzacie się, czy nie zawsze możecie coś dopowiedzieć.