Cały tydzień taki sam

Pracując w Niemczech w opiece cały tydzień jest taki sam. Dni mijają i tak naprawdę niczym się nie różnią. Pracując jako opiekun mój dzień jeden od drugiego prawie niczym się nie różni. Jedyne różnice to wizyty terapeutów, zresztą ściśle według planu. Tutaj nic się nie zmienia, ci sami ludzie, te same twarze, ten sam program w TV, trochę wieje nudą. Cóż zrobić, nic nie zrobicie, takie jest nasze życie opiekunów w domach niemieckich. Nie narzekam, nawet mi to odpowiada. Mam czas dla siebie, mam czas na komputer, choć też nie mogę zaniedbywać swoich codziennych obowiązków. Wszystko jest podporządkowane starszemu człowiekowi, jego chorobie. Raczej do osób samodzielnych nas do opieki nie biorą, więc jest jak jest. I tak mija dzień za dniem, do czasu jak się nasz zmiennik pojawi. W Polsce następuje zmiana, życie opiekuna wygląda zupełnie inaczej.

Na Święta do opieki w Niemczech

Wiele z nas opiekunek właśnie ten pierwszy krok zrobiły na Święta. Na Święta może i warto wyjechać do opieki w Niemczech?

Po pierwsze wiele firm szuka dodatkowo osób chętnych, które wyjadą do Niemiec w czasie Świąt. Chętnych zawsze jest za mało, a rodzin niemieckich na Święta nie ubywa. Co prawda niektóre dzieci seniorów biorą ich na Święta do swoich domów, ale czasami dzieci do końca nie wiedzą, jak fachowo się zająć rodzicami.

Po drugie wiele z polskich firm zachęca opiekunki w tym okresie. Nagrody finansowe, dodatkowe bonusy, to ma skłonić Panie do wyjazdu. Pieniądze zawsze mogą się przydać. Można je zawsze na coś pożytecznego przeznaczyć.

Po trzecie okres Świąt to duża szansa na wyjazd dla tych opiekunek, które jeszcze nie były w Niemczech. Nie masz szans w normalnym okresie, może to Święta to czas, aby zacząć swoją przygodę w opiece nad seniorami w Niemczech.

Jeszcze kilka dni masz, to ostatni dzwonek na podjęcie decyzji!

Niezdrowa konkurencja

Między zmiennikami, konkurencja jest niezdrowa. W końcu to my opiekunowie gramy w jednej drużynie, a nie w dwóch, gramy do jednej bramki i stanowimy jeden team. W dniu w którym następuje zmiana rozmawiamy o wszystkich sprawach dotyczących pracy. Trzeba trzymać wspólny front, a dotyczy on zarówno rodziny niemieckiej, podopiecznych jak i firmy delegującej nas do pracy. Ja się nie wychylam przed szereg i z moim zmiennikiem ustalam najważniejsze rzeczy. Rzecz jasna w trakcie pobytu coś się może zmienić, stan zdrowia seniora może się zmienić, dlatego ważne jest szczegółowe omówienie zaistniałej sytuacji. Pracujecie w opiece, też radzę Wam tak robić. Zmiennik to nie rywal, zmiennik to nasz współpracownik i musimy zawsze razem współdziałać. Wówczas nasza Stella dobrze wygląda i człowiek z przyjemnością zawsze tam powraca.

Współpraca z Pflegedienst

Te opiekunki które pracują w Niemczech i zajmują się opieką zapewne nie raz miały do czynienia z niemieckim Pflegedienst. Pflegedienst zajmuje się opieką nad ludźmi starszymi włączając to sprawy medyczne, czyli dla przykładu wykonuje zastrzyki, podaje leki. Czasami tak bywa, że zakres czynności, które wykonują opiekunki z Polski pokrywa się częściowo z tym co wykonują przeszkolone  osoby pracujące w Pflegedienst. Z tego też tytułu może dochodzić do różnych konfliktów. Co robić w takim przypadku, ja twierdzę, że najlepiej zachować spokój. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Nie dajmy się wyprowadzić z równowagi i zachowajmy spokój. W razie większych problemów zawsze można się ostatecznie zwrócić o pomoc do firmy z Polski. Jednak podstawa to dobre stosunki z podopiecznymi. Pamiętajcie to podopieczni i ich rodziny wystawią wam na koniec taką czy inną cenzurę.

Senior w szpitalu

Nareszcie trochę odpoczynku, senior jest w szpitalu. Można trochę odpocząć i naładować akumulatory. Firma płaci, obojętne jest to, czy podopieczny jest w domu, czy też leży w szpitalu. Obowiązków mam znacznie mniej, mogę zająć się swoimi sprawami. Już czasami z nudów nie wiem co robić całe szczęście, że mam tutaj internet i mogę ze znajomymi pogadać. Zapełnia mi to trochę czas, inaczej bym z nudów umarł. Senior w szpitalu, od razu Pflegedienst zabrało swoje notatki odnośnie pacjenta. Przyjdzie z powrotem do domu, książkę znowu przywiozą. Raz na kilka dni odwiedzam swojego podopiecznego, jednocześnie zwracam uwagę, żeby nie załapać w szpitalu jakiegoś bakcyla. Widzicie jak jest w opiece w Niemczech, człowiek też ma czasami małego luza.

Podawanie tabletek w opiece

Zastanawiacie się zapewne to jest z podawaniem tabletek w opiece w Niemczech? Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika jedna rzecz. Nie wolno opiekunowi szykować tabletek. Tym zajmuje się bezwzględnie Pflegedienst, nie wykonuje tego opiekunka czy opiekun. Oczywiście może to wykonywać senior, ale na pewno nie opiekunka czy opiekun. Warto wiedzieć o tym, aby nie narazić się na jakieś konsekwencje prawne. Z mojego doświadczenia wiem, że czasami błędy się zdarzają i lepiej nie być odpowiedzialnym za nie. Co do podawaniu leków to lepiej tego też nie robić. Od początku zaznaczyć, że te czynności powinien wykonywać Pflegedienst. Oczywiście znając życie zdarzają się różne naciski rodziny, ale pamiętajcie, w razie pomyłki to Wy jesteście za to odpowiedzialni! Tutaj gdzie jestem obecnie za tabletki w całości jest odpowiedzialny Pflegedienst, również za podanie i taka sytuacja jest najbardziej komfortowa.

Zwierzak w domu u seniora

Tak niewinnie brzmi, zwierzak w domu u seniora. Jednak niektóre zwierzęta potrafią nieźle nabałaganić i przyjmując takie zlecenie trzeba się liczyć z tym, że będziemy mieli znacznie więcej pracy podczas utrzymania porządku. Nie dajcie się nabrać na słodko brzmiące słówka, piesek lub kotek w domu. To są obowiązki i trzeba sobie z tego zdać sprawę. Nie sądziłem, że taki kotek potrafi tyle nabrudzić, gdzieś w kącie nasikać, zrobić na środku kupę. Taka jest codzienność opiekuna w Niemczech. Czasami mam wrażenie, że moja opieka sprowadza się nie tylko do seniorów, ale do ich zwierzaków. Może rybki tyle nie bałaganią, psy i koty to brudne zwierzaki i trzeba o tym pamiętać przed podpisaniem umowy. Jak mówią mądry Polak po szkodzie, teraz mi przyszło narzekać i sprzątać po zwierzakach.

Kto zarabia najwięcej w opiece

Jak myślicie, kto zarabia najwięcej w opiece w Niemczech? Mam spore doświadczenie w tym względzie i wydaje mi się, że język to podstawa i firmy proponują stawki w oparciu o znajomość języka niemieckiego opiekunki czy opiekuna. Inne rzeczy nie mają praktycznie znaczenia. Co z tego, że się ma papiery w Polsce, różne kursy, które podniosły nasze kwalifikacje, jeżeli nie potrafimy się z seniorem niemieckim porozumieć. Dlatego, chcecie dobrze zarabiać, uczcie się języka, rozmawiajcie dużo z podopiecznym, słuchajcie niemieckiej telewizji. Po jakimś czasie język niemiecki stanie się zrozumiały i zaczniecie więcej zarabiać. Ja też nie sądziłem, że opanuję ten język, ale jakoś poszło i dzisiaj nawet piszę w tym języku. Polak opiekun przecież potrafi.

Alkohol w opiece

Można pić, czy też nie, jaki macie stosunek do alkoholu w opiece? Nie da się ukryć, że sytuacja sprzyja spożywaniu alkoholu. Wiadomo stres i wszystkie temu pochodne rzeczy, trzeba się jakoś odstresować. W końcu nie pracujemy 24 godziny na dobę, a w chwilach wolnych naszej od pracy chyba nam wolno wypić piwo? Ja jestem też tego zdania, nie popieram pijaństwa w pracy, w pracy powinniśmy być trzeźwi i wiedzieć co robimy. Zataczająca się opiekunka nie jest do zaakceptowania, w końcu pod naszą opieką mamy starszych czasami bezbronnych ludzi, którzy są w większości od nas uzależnieni. Nie mówię pijcie, zachowajcie umiar, tak, żeby wszyscy byli zadowoleni, a do Was nie przylgnęło miano nałogowego alkoholika czy alkoholiczki. Tak właśnie alkoholiczki, bo wydaje mi się, że to właśnie w większości to panie mają problemy z alkoholem podczas pracy w Niemczech.

Jadę samochodem należącym do Niemca

W Niemczech okazuje się, że nie jest jak w Polsce. Mamy różne rodzaje ubezpieczeń samochodu i podczas pracy w opiece i jazdy samochodem zarejestrowanym w Niemczech warto zwrócić uwagę, jakie ubezpieczenie to auto posiada. W ramach oszczędności czasami bywa, że jest ubezpieczone jak jedzie tylko właściciel, wówczas lepiej nie jeździć takim samochodem, po co narażać się na nieprzyjemności . Wiadomo, Niemcy oszczędzają, nawet na takich rzeczach i może być, że nawet nieświadomie nie poinformowali nas o tym, że ubezpieczenie nie obejmuje obcych osób. Ja zawsze sprawdzam i pytam się, nigdy nie można ot tak wsiadać i jechać, bo może przecież się to źle skończyć. Wam też radzę tak robić, w końcu jazda nieubezpieczonym samochodem nic dobrego nam nie przyniesie. Dla nas stres i w razie wypadku czy kontroli bez wątpienia konsekwencje finansowe i prawne.