Sonda PEG w opiece w Niemczech

Zapewne nie każda z opiekunek w Niemczech miała do czynienia z sondą PEG? Ja muszę przyznać, że do tej pory też nie miałem, ale zawsze jest ten pierwszy raz. Po pierwsze zadałem sobie pytanie, czy mogę to robić? Przecież wiele czynności dotyczących opieki nad ludźmi starszymi może tylko wykonywać Pflegedienst. Odpowiedź nie jest aż tak oczywista jak nam się wydaje i z moich doświadczeń pewne czynności związane z PEG mogą być wykonywane przez opiekunkę czy opiekuna z Polski. Chodzi tutaj o podawanie płynnego pożywienia oraz wody. Bezwzględnie jest natomiast zabronione zmienianie opatrunków, wymiana sondy, a także podawanie leków przez sondę. Te czynności wykonuje Pflegedienst i nie dajcie się namówić na wykonywanie czegoś takiego. Wniosek jest taki, można, ale w ograniczonym stopniu. Najlepiej rzecz jasna omówić rzecz z rodzinę, z firmą i z niemieckim Pflegedienst, można się też przecież zapytać lekarza domowego w Niemczech.

Na starych śmieciach w opiece

Czasami na Stelli czuję się jak na starych śmieciach. To powiedzenie idealnie pasuje wówczas jeżeli ponownie gdzieś jadę do opieki. Zdarza się to dość często, że jestem na starych śmieciach, ponieważ nie lubię za często zmieniać miejsca pobytu. Jadąc już któryś raz do opieki lepiej się czuję, wiem co mnie może spotkać i z kim mam do czynienia. Uważam, że nie warto za dużo eksperymentować i szukać czegoś nowego. Warto się dostosować do danej sytuacji i za dużo nie wychylać. Zresztą trzeba załatwiać wszystkie sprawy z rodziną i z podopiecznym. Tak naprawdę to firma w Polsce potrzebna mi jest do tego, abym miał zapłacone ubezpieczenie i podatki. Wszyscy są zadowoleni i wszystko gra i buczy. Ja mam święty spokój, a to jest najważniejsze, mam też kasę, co również odgrywa niebagatelną rolę. Rodzina ma opiekuna, także spokój, senior ma opiekę, też jest ok, a firma w której pracuje ma też swoją dolę. Co tutaj zmieniać, chyba nic, układ jest idealny.

Jak często zmieniać Stellę

Trudno jest udzielić sensownej odpowiedzi jak często zmieniać Stellę w opiece. Ja nie zmieniam często, tylko wówczas, jeżeli jestem do tego zmuszony. Czasami mój pobyt trwa kilka miesięcy czasami kilka lat, oczywiście z przerwami na pobyt w Polsce. Ma to swoje dobre strony. Poznaję dobrze podopiecznego i wiem na czym stoję. Nie muszę się martwić niczym i za każdym razem trafiam na podobne warunki. Lubię wiedzieć na czym stoję, nie lubię dużych zmian w pracy. To jest mój punkt widzenia. Rzecz jasna każdy może mieć swój własny i robić jak uważa. Spotkałem się rzecz jasna z różnymi opiekunami i opiekunkami, którzy różnie robią, niektórzy tylko raz jadą i więcej nie wracają. Ja lubię pobyć trochę dłużej, poznać lepiej podopiecznych i być z nimi do samego końca. A Wy jak robicie, jak uważacie, jak jest lepiej?

Opiekunka do Niemiec potrzebna od zaraz

Takiego typu ogłoszenia spotykamy coraz częściej. Okazuje się, że w branży opieki też brakuje sporo opiekunek, szczególnie tych, które znają dobrze język niemiecki. Wiem co mówię. Dzwonią też i do mnie firmy, które chcą, abym przeszedł i skusił się na ich propozycję. Nie robię tego, ponieważ dotychczasowa współpraca układa mi się dobrze, a nie wiem na jaką firmę mogę trafić. Kiedyś było głośno na forach o firmach, które nie płaciły, więc dmucham na zimno i trzymam się tego co mam. Miejsca pracy nie zmieniam za często, dotyczy to firmy jak i mojego miejsca pracy w Niemczech. Ostatnio daje się zauważyć, że nie tylko w branży opiekuńczej, ale też i w innych branżach robi się rynek pracy pracownika. Brakuje wszędzie ludzi, także dobrze wykwalifikowanych opiekunek do Niemiec. Mam nadzieję, że ten fakt spowoduje to, że da się więcej zarobić.

Nowe miejsce nowe doświadczenia

Wiem, że zawsze tak bywa, nowe miejsce, nowe doświadczenia w opiece. Nie przeraża to mnie, zmusza mnie to pewnych zmian, które są wymuszone zaistniałą sytuacją. Ma to swoje dobre strony, poprzez zmianę miejsca pracy zdobywamy nowe doświadczenia i nabywamy nowe przydatne w dalszej pracy umiejętności. Dlatego, może warto zmieniać miejsca pobytu w Niemczech i pracować z coraz to nowymi seniorami. Poznałem ostatnio opiekuna, który miał taką wizję pracy i pracował tylko w jednym miejscu raz. Ma to swoje też dobre strony, dzięki temu poznawał Niemcy, zwyczaje ludzi a także zdobywał nowe zawodowe doświadczenia. Zastanówcie się co jest lepsze, pracować w jednym miejscu wiele lat, czy może tylko raz i szukać coś nowego. Ja osobiście jestem za tą pierwszą wersją, ale to jest tylko moje zdanie, a zdania mogą być oczywiście różne.

Niemcy też mogą być mili

Okazuje się, że Niemcy też mogą być mili i przyjaźnie nastawieni. U nas w Polsce przez lata dominował pogląd, że Niemcy to źli ludzie. Nic bardziej błędnego, różnie to bywa. Ja przynajmniej nigdy się z wrogością nie spotkałem. Więcej nawet czasami była i przyjaźń i traktowano mnie jak własnego syna. Oczywiście nie zawsze tak było, ale zawsze potrafiłem się z nimi dogadać. Co do wykształcenia przeciętnego seniora niemieckiego nie jest ono zwykle za duże. Należy tutaj wspomnieć, że zwykle mamy do czynienia z pokoleniem wojennym, a po wojnie trzeba było pracować i zarobić na rodzinę a nie pobierać nauki w szkołach. Co do znajomości języków obcych przeciętny Niemiec, taki starszy używa raczej tylko języka niemieckiego. Czasami się zdarza, że ktoś trochę mówi po angielsku, ale nie ma co na to liczyć. Wybieracie się do pracy jako opiekunki, powinniście opanować język niemiecki w stopnie komunikatywnym. Pozwoli to Wam zrozumieć tych ludzi, zrozumieć ich tok rozumowania. Jeżeli już będziecie mówiły po niemiecku, to same po pewnym czasie dojdziecie do wniosku, że Niemcy też mogą być mili.

Nie ma się czego bać

Nie mam się czego bać. Teraz mam nowe miejsce, nową Stellę i niczego się nie boję. Wiadomo, nowe miejsce, nowa rodzinka i seniorzy. Tylko czy to powód do stresu, chyba nie? Wygląda, że to seniorzy niemieccy mają mały stresik, przecież pojawił się któs obcy w domu i się kręci. Dla osób przyzwyczajonych do jakiegoś tam trybu życia, może to być spora zmiana. Ja wiem jak to będzie wyglądało, po kilku dniach będę „swój” i będą mnie traktowali pewnie jak członka rodziny. Na tym polega praca opiekuna, opiekunki w Niemczech, na towarzyszeniu seniorom w ich życiu codziennym. Mija pierwszy dzień pobytu na nowej Stelli, wszystko jest ok, ja jestem zadowolony, moi seniorzy też się pomału do mnie przyzwyczajają. Teraz to już z górki, pierwsze lody zostały złamane i jest na tą chwilę ok. Byle tak dalej. Będę Wam zdawał relację, jak sytuacja się rozwija i jak wygląda nowa Stella.

Seniorzy umierają

Pracując w opiece w Niemczech wiem jak często seniorzy umierają. Trudno powiedzieć jak długo może jedna opiekunka na jednej Stelli pracować? Zwykle to bywa rok, może dwa, choć czasami bywają też wyjątki. Jak mamy się zachować w przypadku śmierci, czy uczestniczyć w pogrzebie, czy też jechać do Polski? Wydaje mi się, że wszystko zależy, zależy od tego, jak jesteśmy związani z podopiecznym. Ja różnie miałem, jednym razem specjalnie jechałem na pogrzeb, innym razem nie czułem takiej potrzeby. W końcu nie jest to żaden obowiązek. Czujemy, że trzeba jechać, jedziemy, uważamy, że to tylko była praca i niewiele nas to obchodzi, lepiej nie jechać. Firmy w których pracujemy przecież nas nie zmuszają do tego, więc róbmy co uważamy, róbmy co nam serce podpowiada. Będziecie miały taki dylemat, sami musicie zdecydować co robić, nikt za Was nie podejmie takiej decyzji.

Wesoły busik

Zwykle jechałem do i z Niemiec dużym busem, tym razem był to wesoły mały busik, a w nim tylko Panie opiekunki, pracujące w Niemczech, które zdominowały nasz pojazd. Śmiechu było co niemiara, kobiety pełne humoru i optymizmu, fajnie mi się z nimi jechało, czas mijał szybko. Chwila moment i już byliśmy na granicy. Tam towarzystwo się musiało rozstać, wsiadłem do innego wesołego busika. Tym razem już nas było mniej, choć znalazły się nowe osoby, które podjęły ponownie rozmowę. Było ciekawie, kierowca też do rozmowy się przyłączył. Lubię rozmawiać, czasami polemizować, było to ciekawe doświadczenie i obiecałem sobie, że do Niemiec to tylko takimi busikami. Można poznać nowe osoby, wesołe kobiety opiekunki, które zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia. Jedziecie do Niemiec do opieki, polecam taki wesoły busik, to najlepszy według mnie środek transportu.

Mówić po niemiecku w opiece

Po wielu latach pracy w opiece teraz mogę powiedzieć, że mówię po niemiecku w opiece. Na czym ta umiejętność polega? Polega na tym, że bez problemu mogę z podopiecznymi porozmawiać na dowolny temat, mogę zadzwonić do lekarza, do niemieckich służb zdrowia, czy też umówić się na wizytę. Początki były trochę inne, nie przyszło to łatwo. Na początku znałem kilka słów, a teraz operuję dosyć dobrze. Nie muszę się zastanawiać, słowa płyną i nikt nie może mnie powstrzymać. Co ciekawe, potrafię się kłócić w tym języku, więc, uwaga, proszę ze mną nie zadzierać, bo potrafię walczyć o swoje. Telewizja, oglądanie, nie ma problemu, rozumiem no może nie wszystko, ale 90 procent na pewno. Co mi pozostało? Muszę opanować lepiej gramatykę i nauczyć się dobrze pisać po niemiecku. Wiem, że łatwo nie będzie, ale kto wie, może się uda. Zachęcam Was do nauki języka niemieckiego. Znajomość obcego języka to przecież skarb i z mojego doświadczenia, prędzej, czy później może się Wam w życiu przydać.