Śniadanie na dobry

Nie każdy jada śniadanie na godzinę. Czasami my jadamy wcześniej, by potem przygotować posiłek dla naszego podopiecznego. Zdarzało mi się jeść wspólnie łącznie z pielęgniarzem, który zawsze prosił o kawę i naprawdę było wesoło. `Jeść w trójkę i rozmawiać w dwóch językach bywa zabawne. Podopieczny sobie spokojnie wcinał, a my mogliśmy porozmawiać o opiece i o prywatnych sprawach, czy wspomnieniach z lat młodych. Dla mnie to było wesoło i miło zarazem, bo człowiek czuł się po trochu jak w domu i zupełnie nie przeszkadzało, że jest się za granicą. Tak chyba powinna wyglądać opieka i solidna współpraca w Niemczech. Wszystkim tego życzę.

Kobieta i co dalej?

Poznajemy kobietę przez przypadek. Zaczynamy ją podrywać i patrzymy co dalej? W przypadku opiekunki, to zawsze jest ryzyko i trzeba uważać z kim się spotykamy? Zdarza nam się, że po np. pielęgniarkę dzwonić, to nam się trafia zupełnie kto inny. I zaczyna się podryw. Przyjdzie nagle jakiś facet z Pflegedienst i miesza. No zrobi, co trzeba, ale przy tym podryw jest i widać to ewidentnie. Jak się wtedy zachować? Po prostu być normalnym i nie poddawać się zalotom. Można trochę poflirtować, ale się nie angażować, bo trochę możemy pogrzeszyć, a tu się okazuje, że facet ma żonę i dzieci i tylko nas podpuszcza…

Imprezki i opieka

Każdy chce trochę się zabawić po pracy w opiece i jest możliwość, bo jesteśmy w Niemczech. Co prawda trochę inaczej, ale młode pracownice to wiadomo, chcą wyskoczyć albo na kawę z koleżanką po fachu, albo wieczorem, jeśli mają taka możliwość. Tylko rano trzeba wstać do pracy. Ja miałam tez taką propozycję pójścia z pielęgniarzem, by uczyć się salsy i rumby. W sumie nie było to takie złe, ale musiałam odmówić, bo chociaż mogłam wieczorem wyjść, to jednak trochę się bałam. Najgorsze było to, że szkoła była ulicę dalej, to coś mi podpowiadało, żeby nie ruszać się z miejsca i ewentualnie uczyć się inaczej. W końcu mamy neta, a le także musimy uważać.

Opieka a ciąża

Tak jakoś głupkowato czasami się zdarza, że wyjeżdżając do pracy, jako kobiety jesteśmy w ciąży. Na początku to test kupiony w aptece, a potem strach, jak wrócimy do domu? Początek jest wiadomy i jak tutaj wytłumaczyć podopiecznemu, że co chwilę biegamy wymiotować i w zasadzie powinnyśmy się ewakuować do domu, bo oni się denerwują i my także, ale jak zawsze kobieta musi sobie radzić i mieć siłę, by przywieźć pieniążki do domu,a także przecież dla przyszłego maluszka przygotować całą wyprawkę, ale żeby było to możliwe, to pracujemy, zaciskamy zęby i walczymy pod strachem. Ciekawa jestem, ile takich kobiet było na Stelli?

Bingo nach Lotto

Takie jest popularne powiedzenie w Niemczech. My też idąc na spacer możemy sobie kupić kupon, tylko co jak wygramy? Po prostu oglądać losowanie i od razu się wie. Zasady są praktycznie, jak u nas, ale tam mają dodatkowy numer pod spodem. Teraz mamy w Polsce coś podobnego. Ale pracując jako opiekunka spotkałam się z taką wygraną i powiem, że było fajnie na to patrzeć. Kobieta wygrała dużą sumę pieniędzy, a potem ją widzę w nowym autku kursującą po mieście. Przyznam szczerze, że fajny widoczek to był. Sama byłam zadowolona, że jej się tak udało i dobrze zainwestowała kwotę. Oj niektórzy mają farta…

Pożar i opieka

Może dojść kiedyś do zwarcia instalacji i może być pożar, lub zaleje nas woda po burzy. No wtedy jest panika, bo szybko trzeba przeprowadzić ewakuację naszego podopiecznego. Najgorzej jest, kiedy jest człowiekiem leżącym. Trzeba takiego delikwenta gdzieś przenieść. Jak woda, to wiadomo, że raczej zaleje piwnicę, ale jak pożar, to co wtedy oprócz tego, że musimy zadzwonić po pomoc i sami starać się cokolwiek zrobić we własnym zakresie. Takie sytuacje są dla nas także okropne, a czas nas nie ubłagalnie goni i na dodatek nerwy robią swoje. Sami możemy mieć kłopot, a gdzie tu leżący chory, który musi się wydostać???

Opieka i gazety

Nie każdy lubi czytać niemieckie gazety, ale w sumie warto, bo uczymy się języka i mamy także świeże wiadomości codzienne. Ja kiedyś czytałam Spiegla i tam się dowiedziałam, że polscy naukowcy odkryli broń, która tylko obezwładnia chwilowo postrzelonego, ale w zasadzie mu nic nie robi. Dopiero w polskich gazetach po dwóch latach przeczytałam podobny artykuł i byłam zdziwiona, że niemiecka gazeta była szybsza niż polska. Wtedy tak za bardzo nie było internetu i po prostu czytało się, słuchało radia lub oglądało telewizję. No oczywiście jak telewizję, to wieczorem koniecznie musiał być tzw. „Ziewnik”. Teraz jak już jesteśmy w Polsce po powrocie, to ogląda się „Nowennę do św. Kurskiego” Polityka nie zna granic.

Powiedzenia i humor

Jak pracujemy jako opiekuni, to musimy mieć trochę humorku i używać przy chorym, by miał trochę weselsze życie. Np. Główna przyczyna rozwodu? Małżeństwo. Są też inne dowcipy. Wieś może mieć kobietę, ale ona to może być totalna Wiocha. Też ostatnio słyszałam, że jak ktoś pisze bez polskich słów, to można także się uśmiać. No bo jak tutaj pisać, że pogadamy na skypie, a nie na „skejpie”, albo spotkamy się na chacie, a nie na „czacie”. Kwestia czytania. Albo mąż się dzwoni i pyta żony: ” Gdzie są prezerwatywy?” za to ona „No przecież mam wyjazd integracyjny, no zabrałam je ze sobą”.

Samochód i podopieczny

Jeśli już mamy prawo jazdy, to nam się przyda do opieki. Czy to zawieźć chorego na rehabilitację, jeżeli jest taka potrzeba, czy nawet do lekarza lub dentysty. Zakupy także trzeba zrobić, no to w drogę! Dobrze, kiedy chory jeszcze może chodzić i jakoś sobie radzi, ale jak to wszystko pogodzić, kiedy musi leżeć? Zostawić go raczej nie można i sobie jechać gdzieś do apteki, albo zrobić w markecie zakupy. Wtedy jest dylemat. Można to zrobić w inny sposób. Trzeba tylko znać rozkład jazdy chorego i szybko wypełnić czas na wyjazd w czasie, kiedy on śpi. Chyba najlepiej po obiedzie, bo wtedy człowiek jest senny.

Zmiennicy na Stelli

Nie zawsze w pracy mamy pięknie. Jak ma przyjechać zmienniczka, czy zmiennik, to ja zawsze byłam przygotowana. Jednym słowem mówiąc: pościel świeżutka, zapasy na tydzień przygotowane i opisane dokładnie, posprzątane i wypucowane. Jeżeli ja wracam na stare miejsce ponownie, to wiadomo, że czasami są niedokładności, bo mam już swój system pracy i wiem, gdzie co jest. Ale jeśli zmiennikowi mówię, co, jak, kiedy i  zostawiam ściągę, to spodziewam się tego samego po powrocie. Jednak niektórzy zmiennicy mają to strasznie we włochatej trąbie, a tego nie znoszę. Wymagam tego od siebie i od innych. W końcu współpracujemy ze sobą. Ale zostawiać syf po sobie?!