Co wiedzą Niemcy o Polakach i Polsce

Zastanawiacie się, co wiedzą Niemcy o Polakach i Polsce? Ci przeciętni zapewniam wiedzą niewiele. Na czym opieram to twierdzenie?
Postanowiłem przeprowadzić wśród znajomych Niemców quiz na temat co wiecie o Polakach i Polsce, a także o związkach polsko-niemieckich, historii dwóch narodów, geografii.
Już przed młodsze pokolenie postanowiło zrezygnować. Mówię tutaj o przedziale 20-25 lat. Moim błędem było, że przeczytałem kilka pytań na które mieliby udzielić odpowiedzi.
Ci w średnim wieku i starsi wiedzą trochę więcej, ale nawet ludzie po studiach nie powalali swoją wiedzą. Najprostsze pytania sprawiały problemy. Nawet pytania odnośnie samych Niemiec nastręczały wielkie trudności.
Wyobraźcie sobie, że w mojej ocenie przeciętny Niemiec nie wie z jakimi sąsiadami Niemcy mają granicę. Zastanawiam się, czy przeciętny Polak odpowie na pytanie z jakimi państwami Polska sąsiaduje? Mi to nie sprawia problemu, a Wam?
Jakich Polaków zna przeciętny Niemiec. Ja bym stawiał na dwóch, maksymalnie 3. Pierwszy to Polak Papież, drugi to Lech Wałęsa, a trzeci to Robert Lewandowski. Też raczej nie powala ta wiedza.
A jak się ma telewizja, czy dużo mówi się w Niemczech o Polsce. W mojej ocenie dość dużo. W wiadomościach często przewija się Polska, wystarczy, że coś się będzie nietypowego w Polsce działo.
Zachęcam Was do przeprowadzenia podobnego quizu wśród Waszych znajomych Niemców. Ja w każdym razie nawet zwycięzcy nagrodę ufundowałem. A co niech się ludzie cieszą, że wygrali.

Przyzwyczajenia seniora w Niemczech

Każdy ma jakieś przyzwyczajenia. Także senior w Niemczech takie posiada. Przeważnie tak jest, że starsi ludzie są tradycjonalistami. Ja się w tym temacie dostosowuję. Jem kartofle, bo seniorzy w Niemczech bez kartofli sobie obiadu raczej nie wyobrażają. Więc kartofle 6 razy w tygodniu, przeważnie kawałek mięsa do tego. Nieodzownym rekwizytem jest też wszędzie codzienna gazeta. Nawet jak się jej za dużo nie czyta, i po jednym dniu ląduje w koszu, to gazeta musi być, siła przyzwyczajenia. Dla mnie to trochę kłopotliwe, bo po miesiącu mam górę gazet, reklam i papierzysk. Cóż za coś mi też tutaj płacą, muszę w makulaturze porządek trzymać.
Wieczorem wiadomości, najlepiej dwa razy. Te o 19, a potem o 20. To co, że to samo gadają. Przynajmniej na sam koniec dowiem się jaka pogoda będzie jutro.
Niemcy ci starsi to tradycjonaliści i za dużo w swoim życiu nie chcą zmieniać. Dobrze jest, więc po co. Gdyby tylko zdrowie dopisywało to, by było wszystko jak w najlepszym porządku.
Muszę przyznać, że opiekuna czy opiekunki też nie lubią zmieniać. Jak się do jednego przyzwyczają, to potem trudno na nowy model zamienić.
To chyba dobrze dla mnie, mam tutaj stałą Stellę i mogę siedzieć do mojej lub seniora śmierci.
Ja tam wszystkim życzę dobrze, niech żyją z 200 lat. Pieniądze na koncie systematycznie są, też się do tego przyzwyczaiłem, cóż siła przyzwyczajenia.

Opieka w Niemczech to żyła złota

Jeżeli ma się wiele zleceń, to opieka w Niemczech może być żyłą złota. Przyjmując, że na jednej opiekunce firma zarabia na czysto 300-500 EURO, to przy jednej opiekunce może się to mało opłacać, ale są firmy zatrudniające kilkaset opiekunek. Wówczas suma robi się całkiem spora. Oczywiście problemy też są, ale te największe to pewnie z odpowiednim pracownikiem. Dla firmy jest ważną rzeczą, aby wszystko odbywało się bez problemów. Czyli umowy, papiery, faktura i tak by było najlepiej. Tylko, żeby staruszkowie nie umierali, to by był scenariusz piękny, prawdziwa żyła złota.
Perspektywy tego biznesu są całkiem dobre. Staruszków w Niemczech przybywa, tylko ta konkurencja jest najgorszą sprawą.
Są i pewnie zagrożenia dla tego biznesu. Przepisy polskie jak i niemieckie, bez przerwy coś ustawodawcy nowego wymyślają.
Nie można też zapomnieć o innych nacjach, konkurencją dla opiekunek z Polski i polskich firm świadczących opiekę w Niemczech są firmy ze wschodu. Jest ich całkiem sporo, choć to polskie opiekunki cieszą się największym powodzeniem w Niemczech.
Jeździmy do opieki od lat, tak było i pewnie tak pozostanie, no chyba, że kiedyś zarobki w Polsce i w Niemczech się wyrównają, wówczas nie będzie się opłacało.

Rozliczanie z rodziną w opiece bieżące wydatki

Buchalteria czyli rozliczanie się z rodziną podczas wykonywania pracy w opiece a dotycząca bieżących wydatków różnie może wyglądać. Przeważnie jednak to my robimy zakupy i decydujemy o tym co, kto i komu płacimy. Senior niemiecki ze względu na starość może przecież nie mieć pojęcia co ile kosztuje, zresztą demencja bywa czasami tak duża, że nawet jeżeli wie co to są pieniądze, to i tak za chwilę zapomni za co zapłacił. Rodzina zwykle stara się jakoś kontrolować wydatki, które mają seniorzy. Spotkałem się dla przykładu ze zbieraniem paragonów, zbieraniem paragonów i dodatkowo wpisywaniem do zeszytu wydatków, stałą kwotą na bieżące wydatki, która jest wypłacana opiekunowi co miesiąc do ręki.
Prowadzenie takiej buchalterii nie powinno Wam stwarzać większych problemów. Oczywiście jest to jakiś obowiązek, no ale chyba nie tak uciążliwy?
Świadczy to trochę o ograniczonym zaufaniu do nas, ale jak mówią trudno, lepiej tak, aby nie było niedomówień. Łatwo być przecież posadzonym o złodziejstwo.
Nawet dla naszego dobra takie rozwiązania mogą być dobre. Wszystko jasne i nie ma problemów, a my śpimy spokojnie.

Być człowiekiem w opiece

Takie hasło powinno nam przyświecać: być człowiekiem w opiece. Trzeba się postawić w roli tego starszego człowieka, który jest niedołężny. Pamiętajcie nie będziecie dobrym opiekunem, jeżeli będziecie bezwzględni i nieludzcy. Może to są slogany, ale taka jest prawda. Trzeba lubić to co się robi, trzeba lubić człowieka którym się opiekuje. Nie ma znaczenia, czy się pracuje w Polsce czy też w Niemczech. Nie lubisz kogoś, nie cierpisz przebywać w czyimś towarzystwie, lepiej dać sobie spokój i szukać innego zlecenia. Takie hasło powinno nam przyświecać: być człowiekiem w opiece. Trzeba się postawić w roli tego starszego człowieka, który jest niedołężny. Pamiętajcie nie będziecie dobrym opiekunem, jeżeli będziecie bezwzględni i nieludzcy. Może to są slogany, ale taka jest prawda. Trzeba lubić to co się robi, trzeba lubić człowieka którym się opiekuje. Nie ma znaczenia, czy to Polak, Niemiec, czy Turek, nie lubisz kogoś, nie cierpisz przebywać w czyimś towarzystwie, lepiej dać sobie spokój i szukać innego zlecenia. Zawsze tak miałem, raz była to prawdziwa przyjaźń, innym razem zrozumienie, ale zawsze jakoś grało i potrafiłem się dostosować do danej sytuacji. Dlatego jak już zaczynam pracować, to nie zmieniam miejsc pracy jak rękawiczek. Pracuję do końca do śmierci mojego seniora. Niestety tak bywa i nie ma się co oszukiwać, nic nie trwa wiecznie, nasze życie też nie i trzeba w końcu odejść.

Skleroza demencja u ludzi starszych

Skleroza czy demencja, dla mnie to to samo znaczy. U ludzi starszych to prawie norma. Już się przyzwyczaiłem 20 razy to samo powtarzać. Pytania którego dzisiaj mamy to codzienność. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Zresztą jak to ktoś kiedyś powiedział, skleroza nie boli, tylko nachodzić się trzeba. W końcu dla przyjemności tutaj w Niemczech nie jestem. Jestem po to aby bez końca odpowiadać na te same pytania. Trzeba też czasami lawirować, tak, żeby jakoś wyjść z patowej sytuacji. Ludzie demencyjni za chwilę zapomną co przed chwilą robili lub powiedzieli.
Taka specyfika pracy, trzeba mieć odporność by nie zwariować. Na tą chwilę mi się to chyba w miarę udaje, choć jakieś badania może w tym kierunku też by się przydały?
Tak się zastanawiam, czy demencja, skleroza się udziela? Może nie udziela, ale wpływa też na nasze opiekunów w Niemczech samopoczucie i zdrowie psychiczne.
Kiedyś miałem do czynienia z osobą starszą przekonaną o tym, że centralne ogrzewanie w jego domu wysiadło i trzeba koniecznie to naprawić. Nic nie dało się zrobić, na nic się zdały tłumaczenia, choć centralne było w najlepszym porządku. Temat pojawił się i sam po kilku tygodniach ucichł, choć w to miejsce pojawił się inny absurdalny. Tak to jest z osobami demencyjnymi, ciężko przewidzieć co wymyślą. Wyobraźnia ludzka jest jednak wielka i nie zna granic.
Czy to Polska czy też Niemcy skleroza, demencja nas toczy i często udziela się starszym osobom.
To by było na tyle odnośnie demencji. Temat rzeka, jest co opowiadać, ale może macie też jakieś ciekawe spostrzeżenia i doświadczenia?

Związek zawodowy opiekunek i opiekunów w Niemczech

Aż dziwne, że jeszcze nie powstał związek zawodowy opiekunek i opiekunów ludzi starszych w Niemczech. Widocznie tak naprawdę to nikt specjalnie nie jest zainteresowany? Opiekunki raz przychodzą, raz odchodzą, nie ma takiej grupy, która bez przerwy pracuje. Zresztą formy zatrudnienia opiekunek nie sprzyjają przynależności do związku, choć oczywiście tego nie wykluczają. Firmy tym bardziej nie są zainteresowane, musiałyby wówczas przestrzegać przepisy, a nie lawirować tak z przepisami, by wyszło na ich korzyść.
Szkoda, że tak właśnie jest, że opiekunki tylko gadają a nic nie robią. Może przydałby się jakiś przywódca czy przywódczyni, a może grupa inicjatywna, która skupiłaby dookoła siebie opiekunki i opiekunów.
Pewnie łatwiej by było coś zrobić będąc w strukturze jednego ze związków zawodowych, który ma ogólnopolskie znaczenie. Taki związek ma etatowych pracowników, swoje struktury, prawników, wszystko co jest potrzebne do działania.
Według mnie to tylko kwestia czasu, taki związek zawodowy opiekunek w Niemczech prędzej, czy później powstanie. Co Wy na to, macie też jakieś zdanie?

Niewolnictwo w opiece w Niemczech

Ja osobiście z niewolnictwem w opiece w Niemczech się nie spotkałem, ale sądzę, że może to być możliwe. Dlaczego tak się może dziać? Opiekunka czasami nie zna dobrze języka i ciężko jej jest się obronić, a ludzie są różni. Czasami potrafią wykorzystać nas do granic możliwości. Zwykle jesteśmy zdani tylko na siebie, nawet jadąc z agencji pomoc ogranicza się tylko do zdawkowych pytań. Słyszy się czasami historie mrożące krew w żyłach, w których opiekunki ludzi starszych zostały wykorzystane.
Dlaczego tak się dzieje. Powodem może być też fakt, że mieszkamy i przebywamy cały czas w miejscu pracy. Nie mamy odskoczni , pracujemy tam gdzie mieszkamy, czyli jeżeli coś się nie układa po naszej myśli jesteśmy narażeni na ciągły stres.
Taki układ nie jest za zdrowy, przy odrobinie wyobraźni może przypominać nam miejsce skazania. Wszystko jest dobrze jak mamy silny charakter i potrafimy się obronić czy nawet zdominować starszą osobę. Gorzej jest jak to zadziała w drugą stronę, jak to my zostaniemy podporządkowani.
Ja zwykle obserwuję seniora, jego zachowanie. Dla mnie pewnym wyznacznikiem jest fakt kto dzierży w ręku pilot od telewizora. Podobno ten kto ma to narzędzie w ręku to rządzi w domu.
Oczywiście nie jestem dyktatorem, ale staram się, aby pilot był naprzemiennie raz w moich rękach, a innym razem w rekach podopiecznego. Równowaga to podstawa, nie dajmy się, ale też nie bądźmy dyktatorami.

Typowy dzień pracy opiekuna w Niemczech

Jak wygląda typowy dzień pracy opiekuna w Niemczech?
Pobudka tuż przed 8. Niewiele czasu mi potrzeba, aby się pozbierać do kupy. Poranna toaleta, wyciągam rzeczy z lodówki, tak, żeby nie były zimne: ser, konfitury, masło. Podciągam rolety, tak, żeby nie robić za dużo hałasu. Otwieram dom i idę do skrzynki po codzienną gazetę. Przejrzę początek, rzucę okiem co tam napisali. Trzeba być zawsze na fali i wiedzieć co się dzieje.
Tymczasem podopieczny się budzi, jak nie to oczywiście zaglądam, czy jeszcze żyje, a może już nie, przecież wszystko możliwe i mogę być w jednej chwili bezrobotnym.
Śniadanko jemy razem, gadka szmatka, takie tam gadanie o niczym. Godzina mija, tak do 11 nam to zajmuje. Oczywiście nie mogę zapomnieć o lekach, to na deser na śniadanko, na zdrowie.
Pomiędzy śniadaniem a obiadem koniecznie coś do picia, tak, żeby się dziadek czy babcia nie odwodnili. Przecież nie mają za dużych zapasów wody, a sami nic nie wypiją. Typowe dla starszych ludzi, że zapominają o piciu jak i o lekach.
Obiad, ważne, żeby codziennie było coś innego. Schabowy też się znudzi, jak jest codziennie. Jeżeli są przepisane tabletki trzeba podać
Po obiedzie obowiązkowa drzemka, trzeba trochę nabrać sił na dalszą część dnia, napracowałem się przecież i muszę mieć przerwę.
Po przerwie kawa, czasami ciastko z pobliskiej piekarni, trzeba sobie dogodzić, ale nie można przecież przytyć.
Po kawie spacer, to u nas też tradycja, muszę nogi też trenować, w tego rodzaju pracy zwykle mamy za mało ruchu.
Następnie kolacja, deser w postaci tabletek dla babci lub dziadka i wiadomości, najlepiej dwa razy, tak, żeby się seniorowi utrwaliło. Nie zapominajmy, że wieczorem trzeba obdzwonić rodzinę seniora, przecież czekają z utęsknieniem na wiadomości, co nowego się u nas działo.
Potem ewakuacja i komputer, trochę gadam ze znajomymi na skypie lub piszę tutaj artykuł.
Tak w wielkim skrócie wygląda mój typowy dzień pracy. Oczywiście czasami jest trochę inaczej, trzeba przecież jechać do lekarza, czy zrobić zakupy. Kładę się coś koło 24. Dobranoc!

Obcinanie paznokci u nóg w Niemczech

W Niemczech nie jest tak ja w Polsce. Sprawa dotyczy obcinania paznokci u nóg przez opiekuna lub opiekunkę. To nie jest tak, że bierzemy nożyczki, cążki i obcinamy podopiecznemu paznokcie. Zwróćmy uwagę, na to co się stanie, jak zrobimy to niewłaściwie? Możemy być posądzeni i nawet oskarżeni przed sądem, że spowodowaliśmy uszczerbek na zdrowiu. Lepiej nie wspominać co się z tym wiąże. Dobrze będzie jak się skończy na odszkodowaniu. Dlatego nie obcinajcie paznokci starszym ludziom. Do tego są przeszkoleni fachowcy, którzy rzecz jasno odpowiednio kasują. Taka usługa to z dojazdem coś koło 50 euro, bez około 30 euro.
Ludzie, którzy są chorzy na cukrzycę mogą mieć taką usługę za darmo. Wówczas płaci kasa chorych, musi być skierowanie od lekarza. Pozostali muszą sami płacić. Specjalista od tego nazywa się w Niemczech Fußpflege, a ten co ma papiery na obcinanie też diabetykom to Podologe.
Nie obcinajcie paznokci u rak i nóg, rzecz jasna możecie je wyczyścić, wymyć odmoczyć, takie rzeczy możecie robić.