Wymiana euro na złotówki jak najlepiej

Zapewne część opiekunek pracując w Niemczech w opiece zarabia w EURO. Niestety u nas w Polsce ciągle jeszcze są złotówki. Co zrobić, żeby na tej wymianie za dużo nie stracić. Można wymienić w kantorze przy granicy. Błąd tam kursy są nieciekawe, lepiej wymienić gdzieś dalej.
Kantory są dobre ale dla małych sum, jeżeli wymieniamy więcej waluty są lepsze rozwiązania.
Zapewne takim rozwiązaniem nie jest wymiana EURO na złotówki w banku. Kurs wymiany jest przeważnie dużo gorszy niż w zwykłym kantorze internetowym.
Zdecydowanie najlepszą formą wymiany euro czy też innej popularnej waluty na złotówki jest internetowy kantor wymiany walut.
Nie chcę żadnego polecać, choć korzystam z jednego. Mam konto walutowe i złotówkowe w jednym banku i przelewam na te konta wymienione złotówki lub Euro. Wszystko idzie sprawnie i jak na tą chwilę jestem bardzo zadowolony. Prowizja internetowego kantoru wymiany walut jest bardzo mała i dzięki temu oszczędzam sporo pieniędzy.
Chcecie, zróbcie tak samo, może warto? Ja w każdym razie nie żałuję i systematycznie po każdym wyjeździe robię wymianę.

Największe zagrożenia podczas pracy w opiece

Praca niby spokojna, ale są i też jakieś zagrożenia. Jakie największe zagrożenia mogą być?
Zwykle nie przewidujemy co może się stać, a okazuje się, że może wiele się wydarzyć. Zwykle starsi ludzie mogą być nosicielami wielu chorób zakaźnych, szczególnie skórnych choć nie tylko. Organizm ich nie jest aż tak odporny i chorują, mogą też nas zarazić.
Istnieją też inne zagrożenia. Co ciekawe kilka razy mnie w Niemczech ugryzł kleszcz. Musimy więc uważać podczas wszelkich prac w ogródkach. Zastanawiałem się, czy ten bez wątpienia niemiecki kleszcz chciał się napić mojej polskiej krwi? Różnie to bywa, też tak mogło być, a może to tylko dlatego, że krew była bez dodatków w postaci medykamentów. Czysta krew lepiej smakuje, kleszcze wiedzą co lubią.
Innym zagrożeniem mogą być schody, po których biegamy, porażenia prądem, spowodowane przeważnie naszą głupotą, czy też nieumiejętne posługiwanie się nożem w kuchni.
Co mnie jeszcze spotkało, to spadające konary drzew, które o włos minęły moją szlachetną głowę, a także spadająca tona śniegu z dachu. Niestety nie zostałem trafiony. Śnieg o dwie sekundy spadł za wcześnie.
Powiecie ryzykowna ta praca, wszędzie ktoś albo coś dybie na nasze życie. Ostatnio nawet się kilku terrorystów w Niemczech pojawiło. Na szczęście jeszcze takiego nie spotkałem (odpukać w niemalowane drewno).
Nigdy nie mów nigdy, ja się rozglądam dookoła i nie wywołuję wilka z lasu, niech on śpi spokojnie.

Nie każdy nadaje się do opieki w Niemczech

Nie każdy chce i nie każdy nadaje się do opieki w Niemczech. Kiedyś proponowałam mojemu znajomemu wyjazd, nie zdecydował się na taki, pomimo, że w Polsce zarabia połowę tego co ja.
Lęk przed nieznanym, nieznajomość języka, a może niechęć do obcowania z osobami starszymi. Wiadomo, że trzeba czasami po tych osobach posprzątać, je umyć, dla wielu z nas jest to bariera nie do przejścia. Ludzie wolą pracować za mniejsze pieniądze i nie mieć nic z tym nic wspólnego.
Rozumiem to, nie każdy się do wszystkiego nadaje, często mamy bariery tak głęboko zakodowane, że nie możemy je przezwyciężyć.
Ja jakoś nie miałem takich zahamować, pracę w opiece traktuję jak każdą inną pracę.
Wiadomo, że kiedyś nie byłem opiekunem w Niemczech, mam swój zawód nawet kilka, ale ostatnio opieka stała się moim sposobem na życie.
Jak długo to potrwa, jak długo właśnie tak będzie, tego nie wiem. Na tą chwilę pracuje jako opiekun w Niemczech i jestem zadowolony.
Pewnie przyjdzie kiedyś taki czas, rok, dwa a może i pięć, że powiem dość, czas zacząć coś nowego. Co to będzie jeszcze nie wiem, ale się rozglądam. Zobaczymy co przyszłość przyniesie?

Samodzielna opiekunka w Niemczech

Jaka powinna być opiekunka w Niemczech? Samodzielna, powinna radzić sobie w każdej sytuacji? Zwykle rodziny uważają, że jak płaca, to wystarczy. Najlepsza opiekunka, to ta która zajmuje się domem, potrafi rozmawiać z fachowcami, z rodziną, zabrać dziadków do lekarza, umówić z lekarzem wizytę, płacić rachunki i najlepiej jak wykonuje tysiące innych rzeczy, tak, że dzieci i rodzina miały spokój.
Tak by było najlepiej, tylko czy te wszystkie prace należą do opiekunki? Wydaje mi się, że nie, w końcu za większość z nich nie mamy zapłacone.
W końcu po co są dzieci, rodzina, też muszą mieć jakieś obowiązki, w końcu czasami dziedziczą pieniądze, domy, kosztowności.
Nic za darmo, tego mnie nauczyła opieka w Niemczech. Co za dużo to niezdrowo. Dlatego ograniczam się do rzeczy, które de facto należą do moich obowiązków.
Nadgorliwość jest podobno gorsza od faszyzmu takie mamy przysłowie i w opiece w Niemczech tej zasady warto się trzymać. Wam też radzę to samo, bo im więcej pracujecie tym raczej więcej pieniędzy nie dostaniecie, a czy będą bardziej Was szanowali, wątpię?

Nowe zlecenie pierwszy dzień w opiece

Ten pierwszy dzień, nowego zlecenia zwykle nie bywa najlepszy. Jedziemy do pracy kilkaset kilometrów, przeważnie nocą i musimy być od razu fit. Nieprzespana noc, nowi ludzie, to rodzi stres. Niełatwo się pierwszego dnia odnaleźć. Najlepiej by było od razu pójść do łóżka spać.
Czasami nie idzie, rodzina nie jest tak wspaniałomyślna i trzeba już pierwszego dnia zapieprzać. Innym razem możemy mieć pierwszy dzień na odpoczynek, różnie to przecież bywa w tej opiece w Niemczech.
Opiekunka, opiekun ludzi starszych w Niemczech ten pierwszy dzień nowego zlecenia ma znacznie częściej niż pracownik w Polsce na etacie.
Starsi ludzie odchodzą, praca przeważnie nie trwa latami i opiekunki są zmuszone do zmiany miejsca oddelegowania.
Zwykle tak bywa, że co kilka lat zmieniamy zlecenie, a są i tacy wśród nas, co zmieniają miejsca pracy znacznie częściej.
Ja staram się pracować w jednym miejscu dłużej. Zmieniłem zaledwie kilka razy swoich seniorów, może to tak jest, że tam gdzie jestem to ludzie dłużej żyją?
Wiem, że nowe zlecenie, pierwszy dzień w pracy to duży stres. Staram się tego unikać. Stała Stella to stała, wiem co tutaj mogę robić i jaki mam zakres obowiązków. Wam radzę tak samo, trzymajcie się jednej pracy, bo nigdy nie wiadomo co czeka Was w drugiej?

Starsze agresywne osoby

Czasami to co wydaje nam się niemożliwe jest możliwe. Starsze osoby mogą być agresywne. Może to być agresja słowna lub fizyczna.
Dlaczego starsze osoby potrafią być tak agresywne?
Według mnie większość takich zachowań to konsekwencja choroby. W starszym wieku następuje otępienie starcze i reakcje ludzkie są zgoła inne niż normalne. Im bardziej człowiek starszy to tym bardziej może się to nasilać. Oczywiście prawidłowe leczenie może takie zachowania trochę zminimalizować. Jeżeli coś takiego zauważymy warto się skonsultować z kimś, a nie ukrywać problem.
Miałem też do czynienia z agresją starszych osób podczas mojego pobytu w Niemczech. Muszę powiedzieć, że nie tak prosto sobie z tym poradzić. Czasami atak następuje w zgoła nieoczekiwanym momencie. Osoba zwykle spokojna zaczyna wykrzykiwać, kląć i wszystkich wyzywać. Dlaczego, tego nie wiem, ale zawsze sobie to tłumaczę, ze mam do czynienia z kimś chorym.
Miałem tak, że potem były przeprosiny. Ten sam agresor zamieniał się w potulną owieczkę. Tak to jest ze starszymi, czasami mogą być nieobliczalni.
Zadaję sobie pytanie, jakim będę na starość, jak będę leciwym staruszkiem. Czy będę też agresywny, a może zrzędliwy. Wszystko może się zdarzyć, nigdy nie mów nigdy, takie powiedzenie ostatnio usłyszałem.

Sknerstwo czy niemiecka oszczędność

Niemcy to naród, który potrafi oszczędzać. Wiem co mówię, wiem co to niemiecka oszczędność, a może to sknerstwo? Granice pomiędzy sknerstwem a oszczędnością bywają trudno zauważalne.
U seniora w Niemczech żywność się raczej nie marnuje. Wszystko jest wykorzystane. Wyrzucać to grzech, gorzej jak się je przeterminowane produkty a i tak bywa.
Co ciekawe u nas w Polsce zauważymy na produktach spożywczych napis: „Należy spożyć do…”
W Niemczech na produktach spożywczych mamy inny napis: „Mindestens haltbar bis…”, co w tłumaczeniu znaczy „Przynajmniej trwałość do…”.
Zawsze się zastanawiałem nad tym, czy rok po tej dacie to też nadaje się do spożycia? Ocena tego czy się nadaje czy też nie to raczej indywidualna sprawa konsumenta. W skrajnych przypadkach przy słabym widzeniu i braku powonienia może to prowadzić do spożycia artykułów nieświeżych.
Jak to mówią co kraj to obyczaj, w każdym razie Niemcy ci starsi tak szybko żywności nie wyrzucą, a kupują często te najtańsze wędliny. Wątrobianka, mortadela, wątrobiankę można w Polsce też kupić, ale mortadelę raczej już nikt nie kupuje.
Oczywiście nie wszyscy Niemcy są tacy sami, co niektórzy też jadają normalnie.
Tak się zastanawiam, że może to jest spowodowane tym, że w czasie i po wojnie w Niemczech był głód i co niektórzy nie mieli rzeczywiście co jeść, mogło to się przecież odbić na ich całym późniejszym ich życiu?
Może z tego właśnie bierze się niemiecka oszczędność.

Ile zarabia opiekunka osób starszych w Niemczech

Zastanawiacie się ile zarabia opiekunka osób starszych w Niemczech? Muszę Was rozczarować, nie zarabia bajońskich sum. Zarobki w Polsce idą do góry, a zarobki opiekunów i opiekunek w Niemczech stoją w miejscu. Widzę to po sobie, tak naprawdę zarabiam tyle co przed kilku laty. Oczywiście zależy to też trochę od zlecenia, od tego gdzie jesteśmy i ile mamy pracy. Jednak powinienem zarabiać więcej, w końcu moja znajomość języka niemieckiego jest dużo lepsza niż kilka lat temu.
Co do sum jakie zarabiają opiekunki w Niemczech można ująć to w przedziale 900 EURO do 1700 EURO na rękę. Tak to w rzeczywistości wygląda. Czy to dużo? Wydaje mi się, że mało, biorąc pod uwagę niemieckie realia.
Oglądając niemiecką telewizję widziałem program w którym mówiono o ludziach biednych. Ci do 1000 euro dochodu określano biednymi, którym trzeba pomóc. Więc te 1000 euro na rękę, to nie żadna wielka suma, to minimum za które tak naprawdę w Niemczech trudno jest samodzielnie wyżyć.
A jak się ma płaca minimalna do zarobków opiekunek. Hmmm, jakoś wszyscy chętnie o niej zapominają.
Pracuj babo, chłopie pracuj, garba na koniec dostaniesz i skończysz marnie!

Senior w Niemczech z aparatem słuchowym

Mieliście do czynienia z seniorem w Niemczech noszącym aparat słuchowy? Ja miałem, więc coś mogę powiedzieć na ten temat. Żeby dostać aparat słuchowy trzeba udać się do specjalisty lekarza laryngologa, który może na taki przepisać. Generalnie jest tak, że kasa chorych raz na 6 lat zwraca koszty zakupu nowego aparatu, Możemy oczywiście częściej taki otrzymać, ale musimy zapłacić sami. Jeżeli już mamy potrzebne badania udajemy się do sklepu, w którym takie aparaty dostaniemy. Oczywiście możemy liczyć tam na doradztwo. Do wyboru dostaniemy różne aparaty słuchowe, których zakup finansuje kasa chorych. Nie wszystkie modele jednak kasa chorych finansuje, za te drogie musimy sami zapłacić.
Te 6 lat które użytkujemy nasz aparat mamy bezpłatny serwis. Podejrzewam, że kasa chorych ma podpisaną umowę ze sklepem, który jest zobowiązany taki aparat w miarę możliwości serwisować.
Nie są to urządzenia, które działają bezawaryjnie, bez przerwy coś się z nimi dzieje, przynajmniej z tymi tańszymi aparatami. Co jakiś czas wymagają przeczyszczenia. Po prostu woskowina z uszu zatyka przewody. Najlepiej wówczas udać się do specjalisty ze sklepu, który nam bezpłatnie to wyczyści. Aparaty często piszczą i wydają jakieś dziwne dźwięki. Po jakimś czasie się do tego idzie przyzwyczaić, ja to traktuję jako coś normalnego. Wystarczy, że aparat się trochę w małżowinie usznej przesunie i się zaczyna muzyka.
Co tydzień, dwa musimy wymienić baterie, różne modele mają różne baterie. Baterie do aparatów słuchowych dostaniecie w marketach lub sklepach specjalistycznych. Cena za sztukę waha się w granicach do 1 euro.

Czerwony guzik w opiece w Niemczech

Pewnie co niektórzy z Was słyszeli o czymś takim jak czerwony guzik. Co to jest i dlaczego jest stosowany w opiece? Zwykle ma postać zegarka lub wisiorka, przynajmniej ja się z czymś takim spotkałem. Służy do powiadomienia odpowiednich służb ratunkowych w razie gdyby coś się działo. Naciskając czerwony guzik w takim urządzeniu dajemy znać, że coś jest nie tak. W Niemczech jest to dość często stosowane urządzenie i nie jest za drogie. Seniorzy dość często z niego korzystają. U nas w Polsce eksperymentalnie też próbuje się je wprowadzić.
Oprócz niewątpliwych zalet takie urządzenie ma też jedną bardzo dużą wadę a mianowicie fałszywe alarmy. Osoba, która coś takiego posiada musi być świadoma tego co to jest. Czasami zegarek z takim czerwonym guzikiem kojarzy się ze zwykłym zegarkiem i nie jest to tak oczywiste dla seniora do czego to może służyć.
Wiem co piszę, bo się spotkałem też z takim przypadkiem, że senior nadużywał to urządzenie i alarmował niepotrzebnie firmę odpowiedzialną za przyjmowanie alarmów. Oczywiście można taki alarm sprawdzić telefonicznie, tylko nie każdy przecież potrafi odebrać telefon.
Technika idzie do przodu, czasami jednak nie nadążamy za nią. Przynajmniej tak jest w przypadku starszych osób. Co robić w takich przypadkach? Najlepszy i niezastąpiony jest opiekun z Polski.