Pożar i opieka

Może dojść kiedyś do zwarcia instalacji i może być pożar, lub zaleje nas woda po burzy. No wtedy jest panika, bo szybko trzeba przeprowadzić ewakuację naszego podopiecznego. Najgorzej jest, kiedy jest człowiekiem leżącym. Trzeba takiego delikwenta gdzieś przenieść. Jak woda, to wiadomo, że raczej zaleje piwnicę, ale jak pożar, to co wtedy oprócz tego, że musimy zadzwonić po pomoc i sami starać się cokolwiek zrobić we własnym zakresie. Takie sytuacje są dla nas także okropne, a czas nas nie ubłagalnie goni i na dodatek nerwy robią swoje. Sami możemy mieć kłopot, a gdzie tu leżący chory, który musi się wydostać???

Opieka i gazety

Nie każdy lubi czytać niemieckie gazety, ale w sumie warto, bo uczymy się języka i mamy także świeże wiadomości codzienne. Ja kiedyś czytałam Spiegla i tam się dowiedziałam, że polscy naukowcy odkryli broń, która tylko obezwładnia chwilowo postrzelonego, ale w zasadzie mu nic nie robi. Dopiero w polskich gazetach po dwóch latach przeczytałam podobny artykuł i byłam zdziwiona, że niemiecka gazeta była szybsza niż polska. Wtedy tak za bardzo nie było internetu i po prostu czytało się, słuchało radia lub oglądało telewizję. No oczywiście jak telewizję, to wieczorem koniecznie musiał być tzw. „Ziewnik”. Teraz jak już jesteśmy w Polsce po powrocie, to ogląda się „Nowennę do św. Kurskiego” Polityka nie zna granic.

Powiedzenia i humor

Jak pracujemy jako opiekuni, to musimy mieć trochę humorku i używać przy chorym, by miał trochę weselsze życie. Np. Główna przyczyna rozwodu? Małżeństwo. Są też inne dowcipy. Wieś może mieć kobietę, ale ona to może być totalna Wiocha. Też ostatnio słyszałam, że jak ktoś pisze bez polskich słów, to można także się uśmiać. No bo jak tutaj pisać, że pogadamy na skypie, a nie na „skejpie”, albo spotkamy się na chacie, a nie na „czacie”. Kwestia czytania. Albo mąż się dzwoni i pyta żony: ” Gdzie są prezerwatywy?” za to ona „No przecież mam wyjazd integracyjny, no zabrałam je ze sobą”.

Samochód i podopieczny

Jeśli już mamy prawo jazdy, to nam się przyda do opieki. Czy to zawieźć chorego na rehabilitację, jeżeli jest taka potrzeba, czy nawet do lekarza lub dentysty. Zakupy także trzeba zrobić, no to w drogę! Dobrze, kiedy chory jeszcze może chodzić i jakoś sobie radzi, ale jak to wszystko pogodzić, kiedy musi leżeć? Zostawić go raczej nie można i sobie jechać gdzieś do apteki, albo zrobić w markecie zakupy. Wtedy jest dylemat. Można to zrobić w inny sposób. Trzeba tylko znać rozkład jazdy chorego i szybko wypełnić czas na wyjazd w czasie, kiedy on śpi. Chyba najlepiej po obiedzie, bo wtedy człowiek jest senny.

Współpraca z Pflegedienst

Te opiekunki które pracują w Niemczech i zajmują się opieką zapewne nie raz miały do czynienia z niemieckim Pflegedienst. Pflegedienst zajmuje się opieką nad ludźmi starszymi włączając to sprawy medyczne, czyli dla przykładu wykonuje zastrzyki, podaje leki. Czasami tak bywa, że zakres czynności, które wykonują opiekunki z Polski pokrywa się częściowo z tym co wykonują przeszkolone  osoby pracujące w Pflegedienst. Z tego też tytułu może dochodzić do różnych konfliktów. Co robić w takim przypadku, ja twierdzę, że najlepiej zachować spokój. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Nie dajmy się wyprowadzić z równowagi i zachowajmy spokój. W razie większych problemów zawsze można się ostatecznie zwrócić o pomoc do firmy z Polski. Jednak podstawa to dobre stosunki z podopiecznymi. Pamiętajcie to podopieczni i ich rodziny wystawią wam na koniec taką czy inną cenzurę.

Zmiennicy na Stelli

Nie zawsze w pracy mamy pięknie. Jak ma przyjechać zmienniczka, czy zmiennik, to ja zawsze byłam przygotowana. Jednym słowem mówiąc: pościel świeżutka, zapasy na tydzień przygotowane i opisane dokładnie, posprzątane i wypucowane. Jeżeli ja wracam na stare miejsce ponownie, to wiadomo, że czasami są niedokładności, bo mam już swój system pracy i wiem, gdzie co jest. Ale jeśli zmiennikowi mówię, co, jak, kiedy i  zostawiam ściągę, to spodziewam się tego samego po powrocie. Jednak niektórzy zmiennicy mają to strasznie we włochatej trąbie, a tego nie znoszę. Wymagam tego od siebie i od innych. W końcu współpracujemy ze sobą. Ale zostawiać syf po sobie?!

Grzybobranie

Jeśli mamy taką możliwość, to na jesieni jedziemy na grzyby. Będąc opiekunem, czy opiekunką także chcemy sobie w trakcie przerwy pochodzić po lesie i przy okazji nazbierać grzybów. W końcu sos grzybowy, czy jakakolwiek potrawa z grzybami świeżymi, to wielka frajda na obiad. Co prawda one nie mają specjalnych zasobów żywieniowych, ale jak smakują! Jeżeli jest ich dużo, to wiadomo: suszymy na zimę, bo wtedy można zrobić kapustę z grzybami na Wigilię, czy pierogi, albo krokiety. Oj, takie frykasy powodują, że mamy standard dla mężczyzn, czyli przez żołądek do serca. Faceci są jacy są, ale zjeść porządnie muszą. Przynajmniej mnie tak uczono od dziecka i nie żałuję nauki…

Odwiedziny rodziny

Rodzinka to zawsze przyjeżdża niespodziewanie i rujnuje nam cały grafik przy opiece. Mnie to zawsze strasznie denerwowało. Ja np. mam pauzę, a oni wpadają jak oszaleli i już się zaczyna. Jakieś robienie kawy, jakieś ciasto, ale nie pomyślą nawet przez chwilę, że ja mam dwie godziny wolne i mam prawo do odpoczynku. W końcu nie nimi się opiekuję, tylko starszą osobą, która i tak się denerwuje, bo chce pospać po obiedzie i także odpocząć. Dlaczego nie można po prostu zadzwonić i umówić się na spotkanie? Czemu przeszkadzają w sumie nam i nie dają spokoju. Gdzie są, jak ich potrzeba? Nawet nie odbierają telefonu…

Opiekunowie i pasje

Każdy opiekun chyba się zawsze czymś pasjonuje. Tak myślę, że to jest równomierne nawet z naszą pracą. Być za granicą w pracy także szukamy czegoś, co nas interesuje i mieć czasami okazję, żeby jakoś coś dla siebie znaleźć. Też szukamy w necie. Jedni mają zbieranie starych butelek, inni znaczków, jeszcze inni znajdują swoje nowe hobby w nowym miejscu. Ciekawe jest to, że prawie zawsze zdarza nam się coś ciekawego, co nas porywa do działań. Np. w piwnicy, gdzie pracujemy znajdujemy jakiś przedmiot i nagle wpada nam do głowy, że w sumie my także możemy się tym czymś zainteresować i mamy pomysł na nowe hobby.

Opiekun domowy

Zawsze wyjeżdżamy do Niemiec, by być opiekunami, lecz zdarza się też, że taką pracę musimy wykonywać we własnym domu. Mamy rodzica chorego i leżącego w łóżku. Dopiero w takim momencie uświadamiamy sobie, że nie jest to takie łatwe. Przygotowanie posiłków o określonej godzinie, mycie, bieganie do apteki, załatwianie pielęgniarki do zastrzyku i lekarza na wizytę, nie mówiąc już o normalnych obowiązkach domowych. To nas w pewnym momencie męczy i deprymuje. Dlatego sami też musimy zadbać o siebie, by pomóc komuś. Jakieś witaminy, wapno, no nie wiem. Pewnie do tego dochodzą leki, które sami musimy przyjmować. I chyba na tym polega opieka we własnym domu.