Polski język w opiece w Niemczech zabroniony

Czy aby można zabronić posługiwaniem się językiem polskim podczas zlecenia w Niemczech? Jak to mówią wszystko jest możliwe, jeżeli nawet jest to absurdalne czy karalne. Przebywając w otoczeniu starszych osób jesteśmy zmuszeni do przebywania z taką osobą. Co może się dziać, jak rozmawiamy w języku polskim, który dla seniora niemieckiego nie jest zrozumiały? Reakcje mogą być różne. Ci tolerancyjni zrozumieją to, ci mniej będą podejrzewali, że coś spiskujemy poza ich plecami. Naturalną rzeczą będzie, to, że nie będzie się to podobało. Może dojść do tego, że padną takie słowa „proszę nie mówić po polsku”. Jak zareagować wówczas, pozostawiam to Wam. Ja na pewno bym się nie dostosował do takich wymagań. Czy można komuś zabronić posługiwaniem się językiem polskim podczas pobytu w Niemczech? Można wszystko, pamiętajcie tylko jedno, że racją jest po waszej stronie i zawsze można się gdzieś odwołać i poskarżyć. Ja się nie skarżę, bo takie sprawy załatwiam bezpośrednio, potrafię walczyć o swoje, ale jeżeli nie dajecie rady, czasami w takich przypadkach jest dobry kontakt z agencją, która Was deleguje. Niech oni starają się załagodzić zaistniałą sytuację.

Opiekun w Niemczech problemy ze znalezieniem pracy

Czasami i tak bywa, że opiekun w Niemczech ma większe problemy ze znalezieniem pracy niż opiekunka. Jednak większość rodzin niemieckich decyduje się na panie, po prostu zapotrzebowanie na panów jest dużo mniejsze. Według mnie opiekuni stanowią około 5 do 10 procent zatrudnionych pracowników. Wszystko zależy od firmy, niektóre firmy szukają też panów. Warto szukać i być trochę w temacie zorientowanym. Był czas, że też nie mogłem znaleźć pracy, trwało to kilka miesięcy zadzwoniłem do kilku firm. Pracę teraz mam, ale do dzisiaj odzywają się niektóre firmy z zapytaniem, czy czasami nie chcę do nich przejść. Nie będę tego robił, jestem zadowolony z tego co mam, ale z doświadczenia wiem, że warto mieć kogoś w odwodzie, czasami osoba starsza umiera i stajemy wówczas przed dylematem znalezienia nowego zlecenia. Mam pytanie do Panów opiekunów, jak u Was ze znalezieniem nowej pracy, czy zawsze ją macie kiedy chcecie, czy też niekiedy musicie trochę czekać?

Jak wygląda naprawdę opieka w Niemczech

Zastanawiacie się jak wygląda naprawdę opieka w Niemczech. Jednym zdaniem mogę Wam odpowiedzieć. Wszystko kręci się wokół podopiecznego. Możecie zapomnieć o swoim prywatnym życiu, o urodzinach, imieninach. W tym okresie jak przebywacie w Niemczech nie ma czegoś takiego. Mamy natomiast hucznie obchodzone urodziny całej rodziny niemieckiej, czasami znajomych rodziny. Trochę to może być przykre, ale ja już się do tego przyzwyczaiłem. Zresztą nikt mnie się nie pyta, czy ja mam jakieś urodziny, widocznie wszyscy wychodzą z założenia, że się nie urodziłem, tylko jestem stworzony do pracy. Trochę to przykre, ale tak wygląda naprawdę praca opiekuna w Niemczech. Żyjemy dla kogoś innego, dla obcej nam osoby i cały czas przeznaczamy właśnie dla niej. A co z życiem opiekuna, opiekunki? Trzeba odwiesić je na wieszaku i poczekać na czas, kiedy będziemy w Polsce. Wówczas nadrabia się stracony czas.

Spokojne życie opiekuna w Niemczech

Czy aby życie opiekuna w Niemczech jest spokojne? Pozory mogą mylić, zawsze może się przecież coś nieprzewidywalnego wydarzyć. Chociażby ostatnio, eksplodująca żarówka, przypadek, może zrządzenie losu, trzeba było szybko zareagować, tym bardziej, że wysiadło przy tym kilka domowych urządzeń. Huk, trzask, a to tylko była żarówka. Na domiar tego wczoraj zalanie, sprawcą okazała się starsza osoba. Stroju płetwonurka nie miałem, a szkoda, bo wszystko pływało. Dzisiaj generalne porządki, tajfun przeszedł, szkody trzeba ponaprawiać, wysuszyć dywany. I tak do następnego razu. Spokojne jest życie opiekuna w Niemczech. Opiekun tylko śpi i nic nie robi, czeka tylko jak się pojawi jakiś pożar, który trzeba z pomyślunkiem ugasić.

Ocena pracy opiekuna i opiekunki

Ci co pracują w firmach delegujących opiekunów do Niemiec zapewne spotkali się z czymś takim jak ocena pracy opiekunów i opiekunek. Co to jest? Zwykle tak bywa, że po jakimś czasie pracy zadaje się rodzinie takie pytania, jak nas oceniają, jakie mamy dobre a jakie złe strony. Osobiście nigdy takich ocen nie widziałem, ale co nieco o nich słyszałem. O co w tym wszystkich chodzi, zapewne łatwiej jest firmie ocenić naszą pracę, dlatego zadaje takie pytania. Czy takie pytania mają sens? Uważam, że raczej nie, tak, czy inaczej liczy się całokształt, czyli to co reprezentujemy. Nawet jeżeli ktoś słabo gotuje, a dobrze rozmawia i potrafi dookoła siebie stworzyć pewna aureolę, potrafi też zaskarbić sobie względy podopiecznych. Przecież właśnie o to chodzi, aby wszyscy byli zadowoleni, a nam opiekunom w Niemczech nie za ciężko się pracowało i żyło.

Kleszcze i co jeszcze

Ciekawie brzmi: kleszcze i co jeszcze? Mowa tutaj o nietypowych zagrożeniach podczas wyjazdu do pracy jako opiekun w Niemczech. Zakładam, że jesteśmy generalnie zdrowi. Generalnie tych zagrożeń nie ma wiele, ale przez lata to i owo mnie spotkało. Pierwsze to kleszcze, które uwzięły się, aby moją polską krew spróbować. Żeby to było tylko jeden raz, niestety paskudy uwzięły się na mnie. Czyżby polska krew lepiej smakowała? Nie mogę też zapomnieć o psach, tych to jest w Niemczech dostatek i tylko czyhają aby dopaść mojej nogi. Wiem co mówię, wczoraj też takiego spotkałem, całe szczęście, że tylko na brudnych spodniach się skończyło. Nietypowe zagrożenia, to konary drzew, które lądują na Twojej głowie. Całe szczęście, że to tylko drzewa a nie spadające samoloty. Raz zostałem trafiony śniegiem z dachu, jakoś wyszedłem cało, a może jednak coś mi padło na mózg? Żartuję oczywiście, ale kiedyś po upadku na śliskiej nawierzchni rozbłysły w mojej głowie gwiazdy, ujrzałem ich tysiące, może coś mnie wówczas olśniło? Jak to mówią diabeł nie śpi i przezorny zawsze ubezpieczony. Ubezpieczenie mi się kończy, więc będę musiał załatwić sobie nowe. Cóż kleszcze czekają, samoloty spadają a ja mam czasami mieszane uczucia.

Zjeżdżam do Polski z Niemiec

Ci co pracują w Niemczech pewnie nie raz spotkali się z powiedzeniem: „zjeżdżam do Polski”. Nie cierpię, nie lubię i jestem na nie. Powiedzenie „zjeżdżam” jakoś mi się źle kojarzy. Może jestem przewrażliwiony, ale zjeżdżam, to tak jakbym uciekał, czy coś podobnego. Sami pomyślcie, czy to powiedzenie jest adekwatne to tego, że jedziemy do Polski. Czy to jest zjeżdżanie? Dla mnie to jest podróż, urlop. Nie używam tego słowa, a Wy zjeżdżacie, czy też jedziecie na urlop do Polski. Może jestem małostkowy, ale czasami szczegóły też się liczą. Tymczasem zjeżdżam do moich zajęć, nie zaś na urlop do Polski. Pozdrawiam wszystkich zjeżdżających i tych jadących, w końcu podobno to jedno i to samo?

Swoje zdanie w opiece

Trzeba mieć też swoje zdanie w opiece. Taką zasadę wyznaję i się tego stanowczo trzymam. Nie masz swego zdania, nie będą się z tobą liczyli i w końcu będziesz nikim. Będziesz wykonywała czynności które masz wykonać z przymusu i na dłuższa metę nie będzie się to zapewne tobie podobało. Trzeba tutaj zaznaczyć, że naciski czasami mogą być różne. Mogą naciskać starsze osoby, może naciskać rodzina, może też to robić firma przez którą jesteśmy zatrudniani. Nie dajmy się pozbawić możliwości decydowania o własnym życiu, tym bardziej, że opieka w Niemczech polega na nieustannym przebywaniu ze starszą osobą. Żeby coś takiego wytrzymać musimy też mieć swoje zdanie, a nie tylko słuchać tego co nam karzą. Przemyślcie to o czym teraz Wam mówię i zastanówcie się, czy nie mam racji. Wydaje mi się, że postępując właśnie w taki sposób będziemy dobrym opiekunem czy opiekunką.

Pomoc w opiece ale nie za wszelką cenę

Wyznaję zasadę można pomagać w opiece, ale nie za wszelką cenę. Postaram się teraz rozwinąć trochę ten temat. Czasami za duża pomoc może skłaniać naszych podopiecznych do małej aktywności. Przecież i tak za nich wszystko zrobimy. Po pewnym czasie zapomina się i nie wie jak wykonać podstawowe domowe czynności domowe. Wszystko można zapomnieć, więc pomagajmy, ale bez przesady. Podopieczny jeżeli sam nie będzie wykonywał czynności w końcu będzie zupełnie uzależniony od nas i do niczego dobrego to nie będzie prowadziło. Może dojść wręcz do skrajnych przypadków, gdzie osoba starsza zapomina jeść. Pamiętajmy nie popadajmy w paranoję, powinniśmy pomagać, ale wymagajmy od naszych staruszków, inaczej ich mimochodem ubezwłasnowolnimy. Tyle w temacie pomocy w opiece. Macie swoje doświadczenia, rozwińcie też trochę ten temat.

Święta to dobry czas na podjęcie pracy w opiece

Ci co szukają pracy w Niemczech jako opiekunki powinni wiedzieć, że Święta to dobry czas na takie poszukiwania. Firmy oferujące zatrudnienie na ten czas oferują dodatkowe premie, wszystko po to, aby zdobyć dodatkowe ręce do pracy. O tym czasie jest ciężko o wykwalifikowaną opiekunkę, więc zatrudnia się osoby bez dużego doświadczenia i czasami ze słabym niemieckim. Dodatkowo premie pieniężne mają zachęcić pracowników do pracy podczas Świąt Bożego Narodzenia. Ja tym razem nie będę pracował, wybrałem Polskę. Nie dałem się przekonać, przecież pieniądze to nie wszystko. Rodzina będzie musiała sobie radzić sama, ewentualnie przyjedzie ktoś na zastępstwo. Takie sprawy się ustala teraz, tak, żeby było wszystko wiadomo i żeby nie było niespodzianek. Chcecie zacząć pracować w opiece w Niemczech, aplikujcie teraz, to jest najlepszy czas na podjęcie pracy.