Niemcy z opieką

Jadąc sobie do pracy w Niemczech, spodziewamy się pracy dla nas, dobrego traktowania i oczywiście dobrej zapłaty. Ale nie zawsze tak chyba jest. Sporadycznie to się dzieje, ale nie zawsze to się zdarza. Są sytuacje, gdzie wyjeżdżamy do innego kraju i spotyka nas niby praca. Nie ważne jest to, do jakiego kraju i do jakiej pracy jedziemy. Ważne chyba jest to, by z kimś znajomym wyjechać i mieć opiekę innego, znajomego człowieka. Dobrze wtedy mieć mężczyznę dla kobiety, bo czuje się pewnie. Są to jednak prace sezonowe i fajnie by było mieć taką osobę przy sobie. Co prawda nie zawsze tak bywa, ale lęk zawsze jest. Należy uważać.

Niemcy też mogą być mili

Okazuje się, że Niemcy też mogą być mili i przyjaźnie nastawieni. U nas w Polsce przez lata dominował pogląd, że Niemcy to źli ludzie. Nic bardziej błędnego, różnie to bywa. Ja przynajmniej nigdy się z wrogością nie spotkałem. Więcej nawet czasami była i przyjaźń i traktowano mnie jak własnego syna. Oczywiście nie zawsze tak było, ale zawsze potrafiłem się z nimi dogadać. Co do wykształcenia przeciętnego seniora niemieckiego nie jest ono zwykle za duże. Należy tutaj wspomnieć, że zwykle mamy do czynienia z pokoleniem wojennym, a po wojnie trzeba było pracować i zarobić na rodzinę a nie pobierać nauki w szkołach. Co do znajomości języków obcych przeciętny Niemiec, taki starszy używa raczej tylko języka niemieckiego. Czasami się zdarza, że ktoś trochę mówi po angielsku, ale nie ma co na to liczyć. Wybieracie się do pracy jako opiekunki, powinniście opanować język niemiecki w stopnie komunikatywnym. Pozwoli to Wam zrozumieć tych ludzi, zrozumieć ich tok rozumowania. Jeżeli już będziecie mówiły po niemiecku, to same po pewnym czasie dojdziecie do wniosku, że Niemcy też mogą być mili.

Nie ma się czego bać

Nie mam się czego bać. Teraz mam nowe miejsce, nową Stellę i niczego się nie boję. Wiadomo, nowe miejsce, nowa rodzinka i seniorzy. Tylko czy to powód do stresu, chyba nie? Wygląda, że to seniorzy niemieccy mają mały stresik, przecież pojawił się któs obcy w domu i się kręci. Dla osób przyzwyczajonych do jakiegoś tam trybu życia, może to być spora zmiana. Ja wiem jak to będzie wyglądało, po kilku dniach będę „swój” i będą mnie traktowali pewnie jak członka rodziny. Na tym polega praca opiekuna, opiekunki w Niemczech, na towarzyszeniu seniorom w ich życiu codziennym. Mija pierwszy dzień pobytu na nowej Stelli, wszystko jest ok, ja jestem zadowolony, moi seniorzy też się pomału do mnie przyzwyczajają. Teraz to już z górki, pierwsze lody zostały złamane i jest na tą chwilę ok. Byle tak dalej. Będę Wam zdawał relację, jak sytuacja się rozwija i jak wygląda nowa Stella.

Seniorzy umierają

Pracując w opiece w Niemczech wiem jak często seniorzy umierają. Trudno powiedzieć jak długo może jedna opiekunka na jednej Stelli pracować? Zwykle to bywa rok, może dwa, choć czasami bywają też wyjątki. Jak mamy się zachować w przypadku śmierci, czy uczestniczyć w pogrzebie, czy też jechać do Polski? Wydaje mi się, że wszystko zależy, zależy od tego, jak jesteśmy związani z podopiecznym. Ja różnie miałem, jednym razem specjalnie jechałem na pogrzeb, innym razem nie czułem takiej potrzeby. W końcu nie jest to żaden obowiązek. Czujemy, że trzeba jechać, jedziemy, uważamy, że to tylko była praca i niewiele nas to obchodzi, lepiej nie jechać. Firmy w których pracujemy przecież nas nie zmuszają do tego, więc róbmy co uważamy, róbmy co nam serce podpowiada. Będziecie miały taki dylemat, sami musicie zdecydować co robić, nikt za Was nie podejmie takiej decyzji.

Wesoły busik

Zwykle jechałem do i z Niemiec dużym busem, tym razem był to wesoły mały busik, a w nim tylko Panie opiekunki, pracujące w Niemczech, które zdominowały nasz pojazd. Śmiechu było co niemiara, kobiety pełne humoru i optymizmu, fajnie mi się z nimi jechało, czas mijał szybko. Chwila moment i już byliśmy na granicy. Tam towarzystwo się musiało rozstać, wsiadłem do innego wesołego busika. Tym razem już nas było mniej, choć znalazły się nowe osoby, które podjęły ponownie rozmowę. Było ciekawie, kierowca też do rozmowy się przyłączył. Lubię rozmawiać, czasami polemizować, było to ciekawe doświadczenie i obiecałem sobie, że do Niemiec to tylko takimi busikami. Można poznać nowe osoby, wesołe kobiety opiekunki, które zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia. Jedziecie do Niemiec do opieki, polecam taki wesoły busik, to najlepszy według mnie środek transportu.

Mówić po niemiecku w opiece

Po wielu latach pracy w opiece teraz mogę powiedzieć, że mówię po niemiecku w opiece. Na czym ta umiejętność polega? Polega na tym, że bez problemu mogę z podopiecznymi porozmawiać na dowolny temat, mogę zadzwonić do lekarza, do niemieckich służb zdrowia, czy też umówić się na wizytę. Początki były trochę inne, nie przyszło to łatwo. Na początku znałem kilka słów, a teraz operuję dosyć dobrze. Nie muszę się zastanawiać, słowa płyną i nikt nie może mnie powstrzymać. Co ciekawe, potrafię się kłócić w tym języku, więc, uwaga, proszę ze mną nie zadzierać, bo potrafię walczyć o swoje. Telewizja, oglądanie, nie ma problemu, rozumiem no może nie wszystko, ale 90 procent na pewno. Co mi pozostało? Muszę opanować lepiej gramatykę i nauczyć się dobrze pisać po niemiecku. Wiem, że łatwo nie będzie, ale kto wie, może się uda. Zachęcam Was do nauki języka niemieckiego. Znajomość obcego języka to przecież skarb i z mojego doświadczenia, prędzej, czy później może się Wam w życiu przydać.

Opieka i prywatka

Oczywiście, że opiekunka chce mieć kontakt albo z rodziną, albo ze swoim mężem czy partnerem. Ja na początku pracowałam po 14godz. na dobę i padałam wieczorem , jak kawka. Okazało się, że mój partner był także na Stelli 15km dalej ode mnie. Całe zadanie polegało na tym, byśmy się chociaż spotkali. Zrobiłam w końcu trochę kłopotu rodzinie, ale stanęłam na swoim, bo już nie mogłam tyle pracować, choć podopieczna była wredna, ale syn mnie dopingował. Jak już była sobota, to się tak denerwował, że było słychać krzyki w domu, ale dostałam wyjście na parę godzin. W końcu okazało się, że i on mi pomógł i „Szef” też, a babcia cała szczęśliwa, że poznała kogoś, kto mówi po niemiecku.

Weź opiekunkę…

W Polsce też potrzeba opiekunki i wtedy szukamy na swoim terenie. Przeważnie są to kobiety, które chcą jeszcze przed emeryturą sobie dorobić o ile jest taka możliwość. Są tacy ludzie, co pracują a mają np. matkę, czy ojca, czy dziecko chore i trudno to wszystko pogodzić, stąd potrzeba jakiejkolwiek pomocy. I jeżeli mamy okazję pomóc osobie chorej, to róbmy to. Ja akurat miałam po prośbie okazję pracować z młodym chłopakiem i powiem szczerze, że sprawiało mi to totalną frajdę. On miał dodatkową opiekunkę na co dzień, a ja miałam zadanie masować go, by mięśnie pracowały. Żeby było wesoło, to mieszkał niedaleko, więc codziennie wlatywałam do niego o określonej godzinie. Jego uśmiech nie wart był chyba tych pieniędzy….

Kobiety są lepsze do opieki

Jednak kobiety są czasami lepsze do opieki nad starszymi osobami. Szczególnie tam, gdzie mamy do czynienia ze starszą panią. W przypadku, jeżeli już jest małżeństwo, gdzie Pan jest dość ciężki, lepsi są zapewne panowie. Wszystko zależy, zależy od sytuacji w jakiej się znajdziemy. Sądziłem, że opiekun też się może sprawdzać w opiece nad panią, jednak było to moje subiektywne odczucie, nie odczucie rodziny. Panie tym razem wygrały, jednak nie poddaję się, następne zlecenie to zapewne ona i on, para, gdzie senior nie będzie lekką osobą. W takim przypadku opiekun mężczyzna sprawdzi się lepiej, tym bardziej, że być może będzie do opieki małżonka tego starszego człowieka. Jak to w życiu bywa, wszystko się okazuje po jakimś czasie w praniu. Dostanę nowe zlecenie, napiszę Wam co i jak, będziecie wiedzieli, jak sytuacja się rozwinęła.

Jedza

Jedzą nazywamy w zasadzie obiad, choć niektórzy wołają „koryto”, żeby było śmieszniej. Wesołość powoduje, że jakoś inaczej płynie życie. Szkoda tylko, że jak jedziemy do opieki do Niemiec, to nie możemy tak mówić, bo nie znamy odpowiednika na takie powiedzenie. Robi się wtedy problem. Chcemy jakoś zaskoczyć, ale nie mamy żadnej możliwości, by rozweselić podopiecznego, bądź podopiecznej, więc niestety pozostaje nam inne wyjście i zrobić to inaczej. Trzeba tylko znać naleciałości danego kogoś i także znać jego przywary i zrobić z tego troszkę szyderę albo zażartować z czegoś, by pośmiać się wspólnie. Wtedy jest wesoło.